Zdjęcie,które stało się memem - reakcja aktora Willa Smitha i jego dzieci na występ Miley Cyrus podczas gali MTV VMA (Jak się później okazało, zdjęcie zostało wykonane podczas występu innej gwiazdy show - Lady Gagi).
Zdjęcie,które stało się memem - reakcja aktora Willa Smitha i jego dzieci na występ Miley Cyrus podczas gali MTV VMA (Jak się później okazało, zdjęcie zostało wykonane podczas występu innej gwiazdy show - Lady Gagi).

"Seksualny" skandal z Miley Cyrus, chwytającej za krocze Robina Thicke'a podczas gali MTV Video Music Awards wywołuje u mnie atak ...ziewania. Tyle razy gdzieś już to widziałem.

REKLAMA
Amerykanie, a raczej amerykańskie media od niedzieli żyją kontrowersjami związanymi z nasyconym seksem występem byłej dziecięcej gwiazdy Disneya - Miley Cyrus podczas gali MTV Video Music Awards.
Prostestują organizacje chroniące moralność nieletnich, kościoły, a nawet stowarzyszenia do walki z rasizmem, nawet ewentualne procesy sądowe nie zmienią faktu, że tradycyjny ekwiwalent darmowej reklamy dla MTV i samej Miley Cyrus musiałby kosztować jakieś setki miliony dolarów. O trzęsącej pupą 20-latce ze stanu Tennessee pisały bowiem chyba wszystkie portale plotkarskie od Ziemi Ognistej po Kamczatkę.
Recepta na kontrowersje po amerykańsku jest stara i uniwersalna. Schemat co roku ten sam - zmieniają się tylko aktorzy. Przyjęto widać założenie, że sama informacja o zdobywcach nagród jest zbyt mało atrakcyjna dla tzw."masowego odbiorcy". Aby wieść o tym, że nasza impreza się odbyła, zapadła w pamięć większej ilości osób potrzebny jest koń trojański wprowadzony do naszych głów - skandal.
Nie dajmy się zwariować. Zarówno "lesbijski" pocałunek Madonny i Britney Spears na gali MTV w 2003 roku, obnażony sutek Janet Jackson podczas występu w przerwie finału ligi Superbowl, czy nawet oburzające, przekraczające linię dobrego smaku żarty Ricky'ego Gervaisa podczas gali rozdania Złotych Globów przed dwoma laty, to w rzeczywistości zaplanowane, skalkulowane co do sekundy przedsięwzięcia, które mają zawładnąć naszą wyobraźnią choć na chwilę, w świecie przesytu, skrótów myślowych i internetowych nagłówków wołających "kliknij!".
Desperackie wręcz pląsy uwijającej się na scenie niczym rasowa striptizerka Miley Cyrus, były być może, w opinii przeważającej ilości widzów, czymś niesmacznym. Jednak są też tacy jak ja, dla których nowe wcielenie sympatycznej Hannah Montana, ma tyle wspólnego z seksapilem, co, przepraszam za określenie - zmokła kura paradująca po wybiegu. Cel z pewnością został jednak osiągnięty, bo nie zmienia to faktu, że dziś rzeczywisty sukces liczony jest ilością publikacji oraz ilością "ćwierknięć" na Twitterze. Sama Cyrus pochwaliła się, że tuż po jej występie, jej nazwisko pojawiało się w 306,100 wpisach na minutę (sic!).
Aha, na koniec dodam "zupełnie nieznaczący" fakt, że dokładnie 8 października Miley Cyrus wydaje swój najnowszy studyjny album "Bangerz", na którym definitywnie zrywa z wizerunkiem słodkiej nastolatki i prezentuje swoje dojrzalsze (?), bardziej kobiece oblicze.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?