
Krakowski festiwal muzyki elektronicznej i eksperymentalnej Unsound 2013 (odbędzie się w dniach 13-20 października) wprowadził kategoryczny zakaz fotografowania oraz filmowania koncertów w ramach motywu przewodniego – "Interference".
REKLAMA
Co ciekawe, obostrzenie dotyczy nie tylko widzów zdarzenia ale również dziennikarzy, którzy nie otrzymają akredytacji fotograficznych na ten cykl wydarzeń.
Jak czytamy w uzasadnieniu organizatorów imprezy: "eksperyment ten ma wyrażać nasz sprzeciw wobec współczesnych tendencji – przymusu ciągłego dokumentowania i "podawania dalej" obrazów oraz zwrócić uwagę na doświadczanie chwili”.
- Chcielibyśmy zakwestionować tendencję do odruchowego umieszczania zdjęć i nagrań video z koncertów w sieci – na portalach społecznościowych, czy platformach streamingowych; wprowadzić krótkotrwałe zakłócenie w ciągłą inwazję obrazu, który stał się głównym narzędziem współczesnej komunikacji – powiedział dyrektor artystyczny krakowskiego festiwalu Unsound – Mat Schultz.
Co istotne, twórcy festiwalu nie zamierzają egzekwować zasady nie-fotografowania przy pomocy pracowników ochrony, licząc na spontaniczność i zaangażowanie uczestników w tę akcję.
Wprawdzie idea nie-uwieczniania może nie spodobać się szczególnie fotografom koncertowym, których włodarze Unsoundu pozbawią bochenka chleba. Sam jednak pomysł twórców październikowej imprezy może wywołać środowiskową, nawet wykraczającą poza ramy świata muzyki alternatywnej dyskusję, stawiając ważne pytania naszej generacji. Oto kilka z nich:
Czy umiemy przeżyć coś do końca bez nerwowego sięgania po telefon?
Czy potrafimy zachować dla własnych zmysłów misterium, jakim jest koncert?
Czy zachowaliśmy zdolność koncentracji?
Czy potrafimy oprzeć się pokusie notorycznego dokumentowania rzeczywistości?
Czy potrafimy uszanować komfort innych widzów, nie zakłócając im osobistego odbioru wydarzenia?
Mimo całej stanowczości, odważny ruch powinien wyjść twórcom polskiej imprezy jedynie na dobre. W tym totalnie opisanym i oświetlonym błyskami fleszów świecie, szczypta tajemnicy zyskuje bowiem wyjątkową wartość. Twórcy Unsoundu muszą zdawać sobie z tego doskonale sprawę, wszak to właśnie oni przed rokiem wpadli na pomysł, aby zorganizować jesienne koncerty Unsoundu w nieczynnym od 2002 roku, monstrualnych rozmiarów hotelu Forum w Krakowie.
Poza tym, kto wie - być może nazajutrz po koncertach Unsoundu, któryś z uczestników zdarzenia zachwyci się na dobre smakiem porannej jajecznicy niczym Proust magdalenką cioci Leonii. Wstanie od stołu syty, bez poczucia obowiązku sfotografowania swojego posiłku i opublikowania zdjęcia na Facebooku, z dopiskiem "ale pyszne!".
Więcej o festiwalu Unsound 2013 na stronie Unsound.pl
