
Album radomskiego rapera KęKę "Takie rzeczy" świetnie ilustruje życie dzisiejszych trzydziestolatków, którzy zamiast szukać szczęścia poza Polską lub w większym mieście, postanowili odnaleźć receptę na udane życie tam, skąd pochodzą.
REKLAMA
O takich jak on (i ja), coraz częściej mówi się - stracone pokolenie. Przed dekadą, tuż po maturze, ktoś im powiedział, że studia z zarządzania, socjologii i politologii staną się dla nich, wchodzących w dorosłość, bramą do świetlanej przyszłości - kilkunastotysięcznych pensji i domków za miastem. Minęła dekada i czar prysł - większość ludzi z miast takich jak Radom wyjechała - do Anglii, Irlandii czy Holandii za chlebem, równie spory procent wyjechał do oddalonej o sto kilometrów Warszawy, aby tam desperacko szukać godnego bytu w jakimś ciepłym open-space, jakiejś zachodniej korporacji.
Mimo tej nieciekawej sytuacji pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków, część ludzi została w rodzinnych miastach i miasteczkach, gdzie odnowione dzięki unijnym funduszom rynki i skwerki kontrastują z szarugą bloków z pękającymi ścianami.
Wśród nich jest 30-letni KęKę - raper z Radomia, ojciec ośmioletniego syna, kawaler. Jego życie upływa na ulicach sennego miasta, z "domem" w nazwie. Szare dni, przesiąknięte prostymi przyjemnościami, jak "garnuch klopsów" w dobrej jadalni, czy popołudnie z gazetą w parku, przetykane są weekendami, podczas których Kę lubi wyjść na miasto i napić się wódki z przyjaciółmi.
Mimo wielu rozczarowań, KęKę twierdzi, że najważniejsze w życiu są zasady: miłość do ojczyzny, lojalność wobec bliskich i wdzięczność. Deklaruje, że nie opuści swojego rodzinnego miasta, gdyż mimo wszystko bardzo je kocha. Tu jest jego miejsce.
Dzień, w którym został zwolniony z posady listonosza na swoim radomskim osiedlu mógł być dla Kękę jednym z tych gorszych w życiu. Nie był. Tego samego dnia zadzwonił telefon, a w słuchawce odezwał się Sokół - znany warszawski raper, właściciel prężnie działającego przedsiębiorstwa odzieżowo-wydawniczego Prosto, z pytaniem, na które odpowiedź mogła być tylko jedna: czy chcesz wydać u nas płytę?
I oto po roku z okładem do rąk słuchaczy trafia płyta "Takie rzeczy". Popielato-czarna okładka płyty skrywa 52 minuty solidnych, klasycznych hiphopowych produkcji spod ręki m.in. Czarnego HiFi, Zioła i Pawbeatsa.
Najważniejszą częścią płyty są jednak teksty głównego aktora tego przedstawienia - KęKę. Raper dysponuje ciekawym flow, ma dar tworzenia wbijających się w głowę sformułowań, które sprawiają, że miło się słucha tych radomskich opowieści.
W latach 60. i 70. młodzież znajdowała odbicie swoich pragnień i lęków w książkach Marka Hłaski, czy poezji Edwarda Stachury. Dziś książki współczesnych autorów literatury czytają najczęściej... sami literaci. Uczucia pokolenia na masową skalę kanalizuje bowiem hip-hop - nurt muzyczny oskarżany o obscenę, wulgarność i prostactwo. Ale chyba takie są po prostu czasy, w jakich żyjemy. Nieprawdaż?
