To, co wydarzyło się z Trybunałem Konstytucyjnym po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości, już tylko najwierniejsi wyznawcy tej partii uważają za zgodne z Konstytucją i obowiązującym w Polsce systemem prawa.

REKLAMA
Od miesięcy opozycja, instytucje krajowe i zagraniczne, środowiska opiniotwórcze apelują do rządzących w Polsce o zakończenie sporu konstytucyjnego. Wystarczy przypomnieć opinie Krajowej Rady Sądownictwa, apele środowisk akademickich, czy choćby ostatnią publikację w Wall Street Journal, która przytacza krytyczną opinię dyplomatów amerykańskich na temat sytuacji w Polsce.
Co na to wszystko Prawo i Sprawiedliwość?
Oto objawia się poseł Ujazdowski ze swoją – i jak deklaruje także PiSu - propozycją kompromisu. Tylko że pomysł ten nie ma nic wspólnego z kompromisem, bo w rzeczywistości jest po prostu propozycją rozbioru Trybunału Konstytucyjnego. I jakkolwiek ładnie by tego poseł Ujazdowski nie nazywał – jest kolejnym pomysłem na łamanie konstytucji.
Inni posłowie PiS przekonują z gorliwością neofity, że przygotowywana przez Komisję Wenecką opinia na temat sytuacji w Polsce jest jedynie niezobowiązującą sugestią, do której nie należy się zbytnio przywiązywać.
Nie próżnuje też minister Ziobro. Postanowił wycofać opinię swojego poprzednika – prokuratora Seremeta, do projektu ustawy PiS o TK. Powodów do tego miał aż 16 – tyle niekonstytucyjnych punktów wskazał w niej były prokurator Generalny. Zbigniew Ziobro już na starcie swojego urzędowania na tej funkcji udowodnił, że jest prokuratorem generalnym Prawa i Sprawiedliwości, a nie Polski.
Stawkę przed dzisiejszą rozprawą w Trybunale Konstytucyjnym zamyka marszałek Kuchciński. Poinformował wczoraj, że nie weźmie w niej udziału przedstawiciel Sejmu. Poprzednio przedstawiciel strony sejmowej wykazał się wyjątkową nieudolnością – był nieprzygotowany do wystąpienia przed TK, tym razem nie będzie go wcale. Marszałek Sejmu uznał najwidoczniej, że obstrukcja należy do jego obowiązków.
Jak widać PiS nie ma oporów i już oficjalnie idzie na wojnę z państwem prawa.