Długo nie trzeba było czekać na emocjonalne reakcje. Zaraz po opublikowaniu mojego polemicznego tekstu na łamach "Rzeczpospolitej" pojawiły się ataki argumentami ad personam.
REKLAMA
"Być obszczekiwanym przez taką kreaturę jak poseł Kierwiński" (...) napisał Rafał Ziemkiewicz (swoją drogą wydawało mi się, że Pana Ziemkiewicza stać na coś bardziej wyszukanego), który w ten oto pogardliwy sposób odpowiedział na mój felieton pt. „Stan skrajnego umysłu”. Artykuł został opublikowany na łamach dziennika „Rzeczpospolita” i dotyczył starannie kreowanych przez PiS od lat wrogów. W ostatnich tygodniach pojawili się kolejni. Są nimi Żydzi. To przerażające, bo historia znów zatoczyła koło. Ten motyw pojawił się już przecież w roku 1968 r. W tekście faktycznie Ziemkiewicz został wywołany do tablicy. Jego emocjonalna reakcja i brak jakiejkolwiek próby podjęcia merytorycznej dyskusji stanowią chyba najlepsze potwierdzenie tego, że miałem rację. Trudno przecież dyskutować z faktami. A tych jest naprawdę wiele. Dowody na to, jak Ziemkiewicz pół żartem, pół serio buduje antysemicką narrację, można bez najmniejszego problemu znaleźć w sieci. Jednym z nich jest wyjątkowo żenująca dyskusja Rafała Ziemkiewicza z Marcinem Wolskim w programie TVP „W tyle wizji”.