W dniu 30 sierpnia 2012r. odbyła się sejmowa debata poświęcona tzw. „aferze Amber Gold”. To bardzo ważny dzień dla wszystkich tych, którzy domagają się poważnej, publicznej dyskusji dotyczącej stanu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Niestety elity polityczne zamiast wykorzystać tą sposobność do przeprowadzenia prawdziwie merytorycznej dyskusji nad kierunkami i sposobami zaradzeniu patologii zakorzenionych w systemie administracji publicznej, prokuraturze i sądach, to poświęcili całą sejmową debatę na bezproduktywną walkę partyjną.

REKLAMA
Analizując to co w ostatnich tygodniach zostało wypowiedziane przez decydentów i przedstawicieli opozycji, napisane przez komentatorów, ekspertów i publicystów oraz wygłoszone z mównicy sejmowej, należy dojść do wniosku, iż sprawa Amber Gold może mieć znaczący wpływ na zmianę podejścia rządzących oraz elit politycznych do problemu złej kondycji wymiaru sprawiedliwości. Jest to bardzo ważne dla wszystkich pokrzywdzonych przez instytucje państwowe, w tym: administrację publiczną, aparat skarbowy, urzędy celne, ZUS, prokuraturę i sądy. Padło wiele ważnych, potrzebnych ale też złowieszczo brzmiących słów oraz deklaracji, wypowiedzianych przez przedstawicieli najważniejszych organów władzy państwowej oraz polityków partii opozycyjnych.
Dokąd zmierza polski wymiar sprawiedliwości?
Wnikliwie analizując różne komentarze upublicznione w mediach oraz cierpliwie słuchając całej debaty sejmowej (30.05.2012), naprawdę trudno dostrzec jedną spójną koncepcję lub przynajmniej wizję kształtu wymiaru sprawiedliwości. Niektóre hasła rozszerzenia wolności obywatelskich, kłócą się z głoszonymi równocześnie deklaracjami zaostrzenia sankcji, wzmocnienia i rozszerzenia systemu kontroli. Deklaracje te wypowiedziane są zapewne pod wpływem bieżącej dyskusji dotyczącej skutków jakie spowodowała afera Amber Gold. Mogą one jednak stanowić złowieszcze memento nie tylko dla tych, którzy zamierzają użyć swojej specyficznie pojmowanej kreatywności biznesowej w niecnych celach, ale również i dla tych uczciwych przedsiębiorców, którzy z mozołem oraz poświęceniem rozwijają swoje firmy, dając zatrudnienie wielu osobom w naszym kraju.
Na początku tego roku prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju zebrał i opracował dane, które w dużej mierze są tożsame z danymi opublikowanymi w raporcie autorstwa Ministra Michała Boniego pt. „Polska 2030”, odnoszące się do wymiaru sprawiedliwości w liczbach. Analiza tych na pozór suchych liczb i procentów, nasuwa wiele niepokojących wniosków, które powinny stanowić podstawę do rozważań nt. kierunku i charakteru reform uzdrawiających polskie urzędy, prokuratury i sądy. Oto niektóre z nich:
1. Polska przeznacza procentowo jeden z największych budżetów na sądownictwo – 0,40% PKB na głowę mieszkańca. Średnia europejska wynosi 0,24% a wybrane kraje legitymują się jeszcze mniejszymi wydatkami –np.: Norwegia – 0,05%, Dania – 0,1%, Czechy – 0,20%. Tylko 4 europejskie kraje mają ten współczynnik większy niż Polska, a są nimi: Słowenia, Bośnia, Czarnogóra czy San Marino. Są to kraje o małej liczbie ludności, co uzasadnia zwiększoną proporcję wydatków. Taka relacja wydatków byłaby zapewne uzasadniona gdyby powszechne poczucie bezpieczeństwa oraz zaufanie obywateli do sądów w Polsce była na wysokim poziomie. Jest wręcz odwrotnie. Zaledwie niespełna 32% Polaków obdarza sądy swoim zaufaniem a 42% ocenia ich pracę źle przy stałej tendencji stopniowej utraty zaufania społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości (CBOS – badanie BS/39/2012). Dodatkowo należy wskazać, że średnia ilość dni potrzebnych do rozstrzygnięcia sprawy sądowej w Polsce wynosi 830 (!!!) przy średniej światowej wynoszącej 609. Krajem w którym zanotowano najniższą liczbę dni potrzebnych do rozstrzygnięcia sporu jest Singapur, w którym średnio po mniej niż 190 dniach, otrzymuje się rozstrzygnięcie. Mamy zatem do czynienia z sytuacją w której Polska ma bardzo drogi, nieefektywny i nisko oceniany wymiar sprawiedliwości.
2. Powyższe, ponure wnioski, potwierdza kolejne zestawienie, według którego Polska przeznacza 0,52% PKB na głowę mieszkańca, na wydatki związane z sądami i prokuraturą łącznie. Średnia europejska natomiast, to 0,30% PKB na głowę mieszkańca. W tej mało dla nas zaszczytnej „klasyfikacji”, ustępujemy jedynie Bułgarii, Bośni i Czarnogórze.
3. Utrzymujemy z naszych podatków 27 sędziów przypadających na 100 tysięcy obywateli. Średnia europejska natomiast, to 20 sędziów na 100 tysięcy obywateli, a w niektórych krajach, takich jak: Irlandia, Wielka Brytania (dot. Anglii i Walii), Dania czy Gruzja liczba sędziów na 100 tys. obywateli, nie przekracza 10! Warta podkreślenia jest również wyżej opisana proporcja w odniesieniu do wielkości kraju. Spośród krajów, które legitymują się dużą liczbą sędziów, jak np. w Polsce i Rosji, wszystkie pozostałe są krajami małymi.
4. Polska jest jednym z „liderów” jeśli chodzi o liczbę prokuratorów przypadających na 100 tysięcy obywateli – 14,1, przy średniej europejskiej wynoszącej 10,4. W tym zestawieniu, ustępujemy liczbą prokuratorów tylko 8 państwom, w tym np. Norwegii i Rosji. Warto przy tym zauważyć, że Polska jedynie obok Białorusi, jest niechlubnym wyjątkiem wśród państw europejskich, konserwującym immunitet prokuratorski.
Z powyższych danych dowiadujemy się jednoznacznie, że trudne problemy związane z omawianym obszarem funkcjonowania państwa, nie wynikają wprost ze zbyt małych środków finansowych, przeznaczanych na działalność sądów i prokuratur w Polsce. Pozostałe, zbierane, analizowane i publikowane w wielu miejscach dane, potwierdzają powyższy, dość pesymistyczny obraz stanu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jacek Ignaczewski – wieloletni i doświadczony sędzia dochodzi do wniosku, że „dzisiaj jedynymi beneficjentami kryzysu sądownictwa są sędziowie funkcyjni, skupieni wokół tzw. nadzoru administracyjnego. Jak wskazują statystyki co drugi sędzia to dyrektor, kierownik, przewodniczący, wizytator (…) przy oporze środowiska sędziowskiego, każda próba wyjścia z zapaści skazana jest z góry na niepowodzenie” (Jacek Ignaczewski – Imponderabilia sądowe – ustrój). Społeczeństwo polskie jest coraz bardziej niecierpliwe, bo od 23 lat dostrzega potrzebę gruntownych zmian w tym obszarze – pytanie czy rządzący wykażą się właściwą determinacją, aby te konieczne reformy przeprowadzić ?
Już w najbliższy poniedziałek (02.09.2012r.) ukaże się druga część tego tryptyku, w której będzie można przeczytać m.in. o tym jak „Władza daje nadzieję na zmiany (…) po czym odbiera ostatnie złudzenia!”