W dniu 30 sierpnia 2012r. odbyła się sejmowa debata poświęcona tzw. „aferze Amber Gold”. To bardzo ważny dzień dla wszystkich tych, którzy domagają się poważnej, publicznej dyskusji dotyczącej stanu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Niestety elity polityczne zamiast wykorzystać tą sposobność do przeprowadzenia prawdziwie merytorycznej dyskusji nad kierunkami i sposobami zaradzeniu patologii zakorzenionych w systemie administracji publicznej, prokuraturze i sądach, to poświęcili całą sejmową debatę na bezproduktywną walkę partyjną.

REKLAMA
Pierwsza część niniejszego tryptyku (31.08.2012 - Tryptyk o wymiarze sprawiedliwości - cz.1) poświęcona została syntetycznej prezentacji danych statystycznych obrazujących stan polskiego wymiaru sprawiedliwości. Coraz częściej i silniej akcentowane niezadowolenie społeczeństwa, skierowane w stronę przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, potwierdza to, co wynika z ww. danych statystycznych. Nawet poszczególni przedstawiciele elit politycznych, a wśród nich również i reprezentanci najwyższych urzędów państwowych, zaczynają zdradzać oznaki zakłopotania obecną złą sytuacją panującą w urzędach administracji publicznej, prokuraturach i sądach. Dlatego zdaniem autora niniejszego tryptyku, na sprawę Amber Gold nie tylko należy patrzeć pod kątem skali strat, jaką zanotowały osoby inwestujące w niewiarygodnie korzystne lokaty w złoto, ale zwłaszcza jak na iskrę, która powinna wzniecić żar poważnej, publicznej dyskusji o jakości służby pełnionej przez przedstawicieli administracji publicznej i funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości.
Nieustannie poddawani jesteśmy presji aby wierzyć w to co mówią politycy, a my obywatele przeciwnie – coraz rzadziej dajemy wiarę w to co oni głoszą i deklarują. Dotyczy to zwłaszcza przedstawicieli najwyższych organów władzy w Państwie. Wytworzył się pewien niepokojący schemat, w którym przedstawiciele władzy coś deklarują, społeczeństwo w to nie wierzy, więc ci pierwsi nie czują obowiązku wywiązania się z tego, co zadeklarowali. Jak wyrwać się z tego zaklętego koła reformatorskiej niemocy sprawczej? Mamy ku temu w chwili obecnej rzadką szansę poddania ocenie szczerość intencji, zadeklarowanych przez najważniejsze osoby w Państwie, w trakcie ogólnonarodowej dyskusji, towarzyszącej aferze Amber Gold.
Poznajmy więc w jaki sposób władza daje, i w tym samym czasie odbiera obywatelom, nadzieję na pozytywne zmiany w sferze wymiaru sprawiedliwości.
Władza daje nadzieję na zmiany (…)
Pierwszym, który w dość krytycznym tonie wypowiada się o roli instytucji państwowych w aferze Amber Gold, na długo jeszcze przed debatą sejmową, jest Minister Sprawiedliwości, mówiący wprost że one „zawiodły”. Z zadowoleniem należy przyjąć te wyrazy politycznej pokory.
Reakcja ze strony Prokuratora Generalnego była również z kategorii tych „wyczekiwanych” i miała miejsce 27.08.2012r., podczas zorganizowanej przez niego konferencji prasowej. Poinformował o odwołaniu 1 prokuratora rejonowego i o wszczęciu 6 postepowań dyscyplinarnych. Wydaje się, że nareszcie funkcjonariusze prokuratury poniosą odpowiedzialność za działania czynione wbrew prawu lub z pominięciem prawa!
To nie koniec – najważniejsze deklaracje padną podczas debaty sejmowej.
Pierwszy, który wypowiada się w tonie zrównoważonej krytyki instytucji państwa, jest Premier mówiący: „… wyposażmy prokuratora generalnego lub inną instytucję, być może sądową, w instrumenty, które będą w stanie skutecznie dyscyplinować lub egzekwować prawidłowe zachowanie prokuratorów”. Chciałoby się wierzyć, że za tą deklaracją rozpocznie się proces szybkiego odbioru prokuratorom gwarancji bezkarności ukrytej za ich immunitetem? Najważniejsze jednak słowa Prezesa Rady Ministrów zapowiadają „ … badania wszystkich instytucji, ich zaniechania, a raczej zaniechania ludzi, którzy te instytucje reprezentowali, muszą być powodem bardzo ostrego i zdecydowanego działania wobec tych ludzi, pilnego szukania korekt i rozwiązań, które usprawnią działanie tych instytucji”. Zadeklarował ponadto, że: „ … wnioski o charakterze organizacyjnym, a być może personalnym podejmę w najbliższej przyszłości”. Czy nie o to nam chodziło? Czy taka deklaracja, pod warunkiem jej solidnego wypełnienia, nie jest zrealizowaniem postulatów, wielokrotnie zgłaszanych przez środowiska domagające się gruntownych reform wymiaru sprawiedliwości?
Występujący po Premierze, Prokurator Generalny ogłasza, że Prokuratura Generalna opracowała kompleksowy projekt zmian w ustawie o prokuraturze, który całkowicie zmieniałby model postępowania dyscyplinarnego wobec prokuratorów, m.in. orzekanie w drugiej instancji zostałoby przekazane sądom powszechnym, a postępowania byłyby jawne – „ … zdjęłoby to z sądów dyscyplinarnych odium sądownictwa korporacyjnego” – podsumował tą kwestię PG. Dla części społeczeństwa, ta deklaracja może być niewystarczająca ale jeśli kryje się za nią szczera wola poprawy sytuacji, to można ją odbierać jako mały krok w dobrym kierunku.
Minister Sprawiedliwości w ostrych słowach ocenił działanie gdańskich sądów oceniając prowadzone tam postępowania jako „przewlekłe i opieszałe”, informując przy tym o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych w stosunku do kuratorów i jednego sędziego. To było zaledwie preludium do najważniejszych diagnoz i późniejszych deklaracji Ministra Sprawiedliwości. Powiedział on m.in. o wielu słabościach wymiary sprawiedliwości, informując jednocześnie, że jego resort przygotowuje „wielką reformę procedury karnej, poważną nowelizację kodeksu karnego, zmianę ustawy o prokuraturze”. Najważniejsze jednak słowa Ministra zostaną celowo podkreślone, gdyż jest to deklaracja, na którą wielu pokrzywdzonych przez państwo skupionych w Ruchu Społecznym NIEOKONANI 2012, oczekiwało od maja br. – „Nie ma zgody rządu na to, aby system wymiaru sprawiedliwości okazywał się niezdolny do tego, by stanąć po stronie pokrzywdzonych”! Znaczna część społeczeństwa chce wierzyć w to, że ten imperatyw spowoduje bardzo oczekiwane wprowadzenie zmian, realnie reformujących polski wymiar sprawiedliwości.
Minister Finansów natomiast podkreślił zaniedbania jakie miały miejsce w podległych mu urzędach skarbowych, które nie potrafiły wyegzekwować podstawowych obowiązków związanych ze składaniem deklaracji CIT, PIT i VAT. Następnego dnia podjęto wobec autorów tych zaniedbań czynności dyscyplinarne. Zapowiedział ponadto zwiększenie działań o charakterze edukacji z zakresu finansów i prawa gospodarczego, które miałyby być wdrożone w formie szkoleń dla sędziów, prokuratorów, aplikantów oraz funkcjonariuszy: CBŚ, policji, ABW i wywiadu skarbowego.
Wszystkie zapisane powyżej wypowiedzi przedstawicieli najwyższych organów władzy wykonawczej należy odebrać przychylnie i z nadzieją, że w przeciwieństwie do poprzednich ekip rządzących, tym razem wypowiedziane słowa znajdą potwierdzenie w funkcjonowaniu zreformowanych urzędów, prokuratur i sądów.
I co po tym robi władza?
(…) po tym odbiera nadzieję!
Nadzieja umiera ostatnia – tym razem bardzo szybko. Podczas swojego pierwszego wystąpienia podczas debaty sejmowej, zaraz po dość obiecująco brzmiących słowach, Premier rozwiewa nadzieję nie widząc potrzeby aby teraz uchwalać nowe przepisy – „nie ma potrzeby jakiejś nadpobudliwości legislacyjnej”. Co do zasady zgadzając się z Premierem, że liczba regulacji bardziej utrudnia niż poprawia sytuację, należy zadać sobie jednak pytanie, czy ta konkretna deklaracja oznaczać może brak chęci do dogłębnego zreformowania wymiaru sprawiedliwości? Jeżeli jest tak, że te słowa mogą oznaczać zamiar petryfikowania tej – zdaniem światłych zwolenników reform a także w opinii większości społeczeństwa polskiego – zaskorupiałej, archaicznej i z uporem nie poddającej się wszelkim reformom, struktury władzy. Ograniczenie się zaledwie do kilku wniosków personalnych, tłumacząc przy tym że w innych „przypadkach państwo zadziałało” a w tej konkretnej zawiniły określone osoby, jest przecież i prostsze i wygodniejsze – a zatem mniej kłopotliwe. Społeczeństwo tak nie sądzi. Dość niepokojąca jest zatem dowolność w ocenie działań państwa w różnych sytuacjach i oportunizm w podejściu do naprawy fundamentów demokratycznego państwa prawa. Zdaniem Premiera, nie zawinił system tylko zawinili ludzie, dlatego też powinien nastąpić dalszy rozwój instrumentów kontrolnych – „wszystkie te służby są dość ubogie, jeśli chodzi o narzędzia, zdolności ludzi, jeśli chodzi o zdobywanie informacji, ale nie procesowej, nie prowadzenia śledztwa, tylko wyprzedzająco informującej władzę o zagrożeniach pojawiających się na taką skalę”. Czy zatem to oznaczać ma jeszcze większą inwigilację obywateli a zwłaszcza przedsiębiorców? Ten niepokój wyraziła też dziennikarka Gazety Wyborczej, pani Ewa Siedlecka, pisząc „ … że służby specjalne mają być może ‘zbyt słabe narzędzia’ … . Nie wiem jakich narzędzi operacyjnych brakuje naszym służbom, skoro dziś mają – poza podsłuchami i kontrolą korespondencji – pełną wolność w stosowaniu wszelkich form inwigilacji, bez jakiejkolwiek zewnętrznej kontroli, co zresztą zaskarżyli do Trybunału Konstytucyjnego rzecznik praw obywatelskich i prokurator generalny” (GW – 203 z 31.08.2012r.).
Niebezpieczne były również oczekiwania Premiera skierowane w stronę UOKIK, dotyczące sposobu kontroli działalności reklamowej i promocyjnej. W przypadku Amber Gold sprawa dotyczy setek oszukanych obywateli i budzi uzasadnione emocje, więc być może potrzebne było ingerowanie w treści reklamowe ze strony UOKIK. Budzi się jednak wątpliwość co do przyzwolenia na tak daleko idące rozszerzenie ingerencji państwa w działania wolnego rynku? Dlatego przyzwolenie na tworzenie niebezpiecznych precedensów nie może uciec opinii publicznej.
Ocenie słów wypowiedzianych przez Prokuratora Generalnego poświęcony zostanie osobny akapit w 3 części niniejszego tryptyku.
Wystąpienie Ministra Sprawiedliwości zawarło jeden dość niepokojący element, w którym popiera on postulaty płynące z ministerstwa finansów, o jeszcze większym i surowszym karaniu przestępstw gospodarczych.
Niebezpieczne deklaracje wypowiedziane przez Premiera i Ministra Sprawiedliwości były zaledwie preludium do „orwellowskiej” wizji jaką roztoczył Minister Finansów, który domaga się m.in.: rozszerzenia uprawnień kontroli skarbowej, powołania zespołu koordynującego działanie służb w zakresie przestępstw gospodarczych, większych sankcji karnych itp. Co do zasady, należy się zgodzić z tym, że przestępców należy skutecznie ścigać i dotkliwie karać. Jednak czy historia ostatnich 23 lat nas nie nauczyła, że zwiększanie praw kontrolnych daje urzędnikom źle pojętą władzę, która wykorzystywana jest również przeciwko tym uczciwym ale słabszym obywatelom i przedsiębiorcom? Ci obywatele, pozbawieni często profesjonalnego wsparcia, z reguły przegrywają z instytucjonalnie spreparowanymi zarzutami. Postawienie bowiem tych zarzutów, spełniało tylko jeden, jedyny cel – poprawę statystki, a w efekcie czego, można będzie liczyć na służbowy, urzędniczy awans i premię finansową. Jeśli słowa Ministra Finansów mają być samospełniającą się przepowiednią, to już teraz oczami wyobraźni można zobaczyć zorganizowane grupy funkcjonariuszy, szukających łatwych do wyeliminowania z obiegu gospodarczego celów, spośród uczciwie działających przedsiębiorców.
Jak widać, zaledwie zestawienie sprzecznych zamiarów, tych samych przedstawicieli władzy, wypowiedzianych podczas tych samych przemówień, nasuwa wiele poważnych wątpliwości, dotyczących prawdziwych intencji, dla których zostały wygłoszone. Wychodzi bowiem na to, że po raz kolejny instytucje państwowe nie stanęły na wysokości zadania, a za ich zaniechania zapłacą zapewne obywatele coraz większymi nakładanymi nań sankcjami.
Otóż nie zapłacą! Ich stale rosnąca świadomość na to – nie pozwoli.
Ostatnia, 3 część tryptyku, która ukaże się w najbliższy piątek (07.09.2012r.), poświęcona zostanie w całości podwójnym standardom stosowanym przez Prokuraturę Generalną.