Imperium Dzieci
Imperium Dzieci Imperium Dzieci

"Kto przeprowadzi nas przez czasy barbarzyństwa" to w obliczu aktualnej sytuacji bardzo trafne pytanie, na które odpowiedzi udziela dystopijna powieść Marty Sokołowskiej "Imperium Dzieci".

REKLAMA
Kto przeprowadzi nas przez czasy barbarzyństwa. Fragmenty książki Marty Sokołowskiej Imperium Dzieci
Winda wznosiła się na najwyższe piętro Ministerstwa Dzieci, gdzie urzędowała A-Caryca. A-Komendant jechał nią sam, a jednocześnie towarzyszyły mu spojrzenia osób śledzących ruchy jego ust i rąk, więc zacisnął wargi, a dłonie włożył do kieszeni.
Mechanizm wyłączył się pod dachem. W którą stronę A-Komendant by nie skręcił, i tak doszedłby do opartego o pulpit strażnika. Ten przysunął czytnik do jego baby ringu i kiwnął głową. Matowe ściany i światła poukrywane w suficie prowadziły do strażniczki. A-Komendant otworzył usta, które ta sprawdziła palcem.
Słyszał oddech, skrzypienie butów, trzask stawów w kolanach, siebie słyszał i ciało, które zatrzymało się przed ciemnymi drzwiami. Wychwycił dudniące serce. Poczuł zdrętwienie łydek, pustkę w głowie, ciężar egzystencji, wszystko mu przeszkadzało. „Niech dziecko będzie z tobą!” – powtarzał w niepewnej pamięci. „Niech dziecko będzie z tobą! Tak zacznę, a potem będę słuchał, może rozmowa rozwinie się sama? Niech dziecko będzie z tobą, A-Caryco” – powtórzył niepewnie.
Baby ring zawibrował. To sygnał, by wejść. Nie wchodził. Powinien nacisnąć klamkę, przyciągnąć rączkę do siebie, zrobić krok, upewnić się, że drzwi zamknęły się za jego plecami, ale dalej stał w przeciągu. Chyba się bał. Zamiast dziejowego szczęścia miażdżył go punkcik strachu.
Odwrócił się i spojrzał na strażniczkę, uśmiechnęła się. Nie był pewien, czy do niego, czy do wspomnień o gościach mdlejących przed drzwiami A-Carycy. „Idee Imperium Dzieci wymagają odwagi, nie ma w nich miejsca na mierzwę” – dodawał sobie otuchy. Tego mu było trzeba. Mówienia o sile, która go ośmieliła. Odwołania do dzieła zniewalającego nie tych, którym przypadło w udziale miejsce słabszych, bo te pola zasiano już trawą. To on był siewcą, jednym z wielu, ale najlepszym – w to wierzył.
– Powinniśmy być zdecydowani – usłyszał głos A-Carycy po wejściu.
Przestronny gabinet wydał mu się wyciągnięty do sufitu, jakby znaleźli się w stożku, któremu odcięto wierzchołek. Okna wychodziły na niebo. Kilka wygodnych grafitowych foteli, stół, pusta karafka i szklanki z górskiego kryształu, wszystko osobne. Na jednym z siedzisk oświetlona cienkim strumieniem światła królowała A-Caryca.
– Wątpią – dodała wyraźnie.
Wskazała fotel, który stał zbyt daleko, by A-Komendant do niego doszedł, zanim ona wypowie kolejne zdanie. Stał więc na baczność, wciąż przy drzwiach. Wyprężony jak strzała, napięty jak struna, czuł się idiotycznie w tym samotnym warowaniu przy wejściu.
– Hasło „Zero cierpienia dzieci” okazało się pustym sloganem.
Pomyślał, że się przesłyszał.
– Czy chodziło o wytarte slogany? Czy o żywe słowa, które ośmielą do czynów? Jesteś w stanie dać Imperium coś więcej?
– Tak, A-Caryco.
– Coś, co przekona wątpiących?
Mówiła, jakby go nie słyszała.
– Tak, A-Caryco – spróbował głośniej.
– I nie chcesz nic w zamian?
– Nic dla siebie – wzruszenie zbierało się w gardle A-Komendanta.
logo
Książka Imperium Dzieci Książka Imperium Dzieci
Odczekała, aż usiadł w fotelu.
– Przygotowujemy się do Wielkiej Ceremonii Ostatecznego Oczyszczenia Imperium Dzieci. Na zawsze wyeliminujemy głód, choroby, smutek i niesprawiedliwość. Spłacimy stare przewiny. Wynagrodzimy cierpliwych. Zaopiekujemy się słabymi.
– Niech dziecko będzie z tobą, A-Caryco.
– Niech dziecko będzie z tobą, A-Komendancie – odpowiedziała życzliwie.
Czułość otuliła go ciepłem. Teraz zrozumiał mądrość powitania, które odnosiło się nie do anonimowych dzieci na tak zwanym wielkim świecie, ale do każdego z nich z osobna. Przypomniał sobie chłopca sprzed wielu lat: ufnego, radosnego siebie na pierwszym Marszu Dumy Dziecka. To wtedy po raz pierwszy zobaczył A-Carycę. Wyciągał ręce i płakał wraz z innymi, tak to zapamiętał, jako gromadne łkanie i pojedynczą tęsknotę za tą, która teraz siedziała naprzeciw niego. Zapragnął powołać swoich A-rodziców na świadków niezaprzeczalnego powodzenia.
– Co ofiarujesz Imperium? – zapytała A-Caryca.
„Siebie” – chciałby wykrzyknąć. Siebie, ale nie dla Imperium, lecz dla niej. Pragnął dla A-Carycy zmieniać świat, pragnął zmieniać ludzi, siebie pragnął zmieniać w kogoś godniejszego, niż mógłby być, nikt go nie zatrzyma. Był A, to zobowiązuje. Ambicja, autorytet, aspiracja ‒ jego wyznanie wiary. Mógłby dać jej coś prawdziwego, bo Imperium brzydziło się kłamstwem, okrucieństwem i gniewem. Tak jak on.
A-Caryca podniosła wzrok, ale nie patrzyła na A-Komendanta. Wpatrywała się w kogoś za jego plecami. Nie śmiał się odwrócić, ktokolwiek tam był, miał pozostać dla niego dalekim nieznajomym.
– Zawsze wiem, gdy nadchodzi nowe, czuję, zanim inni poczują, i teraz powiem coś tylko tobie ‒ A-Caryca ściszyła głos. ‒ Wypchnięte wahadło wraca do miejsca, z którego wyszło, od lewej do prawej i od prawej do lewej, z dołu do góry i znowu do głębi, od czucia do myślenia i z powrotem do zmysłów, od romantyzmu do pragmatyzmu, i ponownie do idei, od patrzenia przed siebie do patrzenia we wspomnienia i znowu w przyszłość, od nienawiści do miłości i odwrotnie do strachu, rozumiesz? Nieustanny ruch po swoich śladach, zawsze po to, by odkrywać nowe, coraz to nowsze obszary. I rzeczywiście, one są nowe nie tylko pozornie, wahadło bowiem nigdy idealnie nie wraca do tego samego punktu, zagarnia coraz to nową przestrzeń, i wraca do miejsc wcześniej nieznanych. W którym momencie dziejów człowieczych jesteśmy teraz, A-Komendancie? Powszechne bombardowanie ludzkości szczęściem, na które ciężko pracowaliśmy, już nastąpiło. Co dalej? Potężna twórcza troska o ludzi, którzy nie mieli się do kogo zwrócić, gdzie jest obecnie? Dojrzeliśmy jako ludzie, dojrzeliśmy jako ludzkość, a jaki jest następny krok? Kto poprowadzi społeczność do kolejnego etapu? Kto przeprowadzi przez czasy barbarzyństwa, bo po czasach ładu zawsze przychodzi zniszczenie. Kto będzie tą światłą, oddaną Imperium osobą?
Czas przyspieszył i A-Komendant stawał się coraz większą cząstką lepszej przyszłości, której nie umiał ogarnąć wyobraźnią. Nie zrozumiał rozkazu A-Carycy, ale wiedział, że nie ma od niego odwrotu. Zastanawiał się, jak ma znaleźć ten punkt, w którym wahadło historii zacznie przechylać się w drugą stronę. Nie był pewien, czy on sam miałby poruszyć mechanizmem, czy jedynie śledzić jego bieg i w porę uchylić głowę.
Pojedyncze gesty nie niosły prawdy, tak jak pojedyncze słowa nie niosły prawdy, nic, co pojedyncze, nie zbliżało do całości, a wręcz ją zakłamywało, sprawiając, że całość przeglądała się w krzywym zwierciadle. A-Komendant również nie potrafił złożyć w jedno mowy i ust A-Carycy, małego pokoju i siebie, wirujących osobno w przestworzach.
A-Caryca była od niego oddalona, a on usłyszał uderzenia nie swojego serca i odczuł chropowatość jej skóry. Zaciągnął się zawilgłym zapachem roztaczającym się wokół kobiety, kręciło mu się w głowie od doznań.
Wyobraził sobie siebie majaczącego w jej fotelu, ze wzrokiem utkwionym w daleką postać za plecami innego A-Komendanta. Teraz dostrzegł wykręconą istotę, wzbudzającą w A-Carycy szczęście obcowania z pięknem niedoskonałości.
– Na zawsze ty, A-Caryco, ktokolwiek przyjdzie po tobie, stanie się tobą – wydusił w natchnieniu.
Innobyt A-Carycy wyraził gorące pragnienie i zamilkł. Wydało mu się, że zajrzała w jego myśli i uśmiechnęła się do nich. Łzy wzruszenia zalały mu oczy, płakał, gdy wychodził, płakał, gdy siadał do biurka i słał na baby ring B-Marii wezwanie na kolejne przesłuchanie.
logo
Książka Imperium Dzieci Książka Imperium Dzieci
O książce
12 lipca miała miejsce premiera powieści Marty Sokołowskiej Imperium Dzieci. Powieść Marty Sokołowskiej jest propozycją wyjątkową na tle rynku wydawniczego. Autorka sięga po gatunek dystopii, niszowy wśród polskojęzycznych autorów, a jednocześnie wielce pożądany, na co wskazuje popularność prozy Margaret Atwood. Podobnie jak kanadyjska pisarka, Sokołowska wykorzystuje ten gatunek, by zadać niewygodne dla społeczeństwa pytania. Powieść została wydana przez wydawnictwo Biuro Literackie.
Podstawowymi wartościami Imperium Dzieci są dobro i szczęście najmłodszych. W podzielonym hierarchicznie społeczeństwie o upragnionego potomka stara się B-Maria – jedna z niewielu osób gotowych podjąć nierówną walkę z systemem. Czy jednak warto zmieniać świat, w którym dzieci nie cierpią? Jak daleko sięgają terytoria tyranii i czy troska o najsłabszych usprawiedliwia fanatyzm oraz przemoc? W dystopijnej powieści Marta Sokołowska zadaje pytania, które okazują się szczególnie aktualne w naszym tu i teraz.
Książka otrzymała Nagrodę Kraków Miasto Literatury UNESCO oraz zwyciężyła w projekcie wydawniczym Biura Literackiego „Pierwsza książka prozą”.
Jak podaje Biuro Literackie, "autorka z brawurą kreśli wizję nie tak odległej przyszłości, w której spełnia się idea szczęśliwego, wolnego od cierpienia dziecka. Łączy namysł filozoficzny z dramaturgicznie dopracowaną fabułą. Operuje językiem nieprzezroczystym, dojrzałym, dźwigającym obfitość znaczeń. Jako dramatopisarka, autorka scenariuszy poruszających i nagradzanych spektakli, Sokołowska wkracza na terytorium prozy z teatralną dezynwolturą, która czyni jej styl wolnym, osobnym i oryginalnym".
Recenzja Filipa Łobodzińskiego
Zdaniem Filipa Łobodzińskiego: „Wymarzony, a zarazem straszliwy przypadek zrządził, że Imperium Dzieci Marty Sokołowskiej ukazuje się w chwili, gdy w naszych uszach dźwięczą haniebne słowa purpurata o niepłodnych modnych lalkach. W kontekście takich apeli lektura krótkiej powieści przestaje być obcowaniem z dystopią. Raczej z próbą prze-jasno-widzenia, o jaką stawkę idzie gra, w którą ktoś nas wkręca”.
Komentarz autorski
W komentarzu zamieszczonym w biBLiotece autorka dodaje: „Jeśli dla kogoś powieść będzie głosem w sprawie zaniedbanych i krzywdzonych dzieci – wspaniale. Jeśli ktoś odbierze powieść jako studium umierania, w A-Carycy zobaczy kostuchę znaczącą iksem ludzi skazanych na śmierć, a w mieszkańcach Miasta Dzieci – bezradne wobec jej poczynań ofiary – genialnie. Jestem otwarta na każdą formę odczytania dystopii”.
Imperium Dzieci to projekt totalny - wywiad z autorką
„Imperium Dzieci to projekt totalny, to jest cały świat, z którego nie ma drogi ucieczki, i jako taki zawiera w sobie wszystko, co niezbędne. Ze względu na swoją rozległość moja mapa nie może być wyobrażona i opisana w stu procentach. Składa się jednak z toposów, wśród których znajdują się przestrzenie spełniające odrębne funkcje. Jest więc dom zabawy pełniący funkcję eksploracji dzieciństwa, jest plac męczeństwa, są ministerstwa – miejsca tworzenia koncepcji i systemowej kontroli, jest podziemie – szczelina, która staje się anty-Imperium, są przestrzenie prywatne, w których tej prywatności jest niewiele, bo system widzi i kontroluje wszystkich poprzez sieć baby ringów. Jeśli topos jest tematem, to musi zostać oddany tak, by odróżniał się od innego toposu. Toposy mają konkretne znaczenia. Czasem zmieniają swoje zadanie – na przykład obszar wywalczonej wolności staje się cmentarzyskiem” – mówi autorka.
O autorce
Marta Sokołowska to dramatopisarka, dramaturżka, prozaiczka, scenarzystka i reżyserka filmu dokumentalnego. Jest autorką tłumaczonych i wystawianych słuchowisk oraz sztuk teatralnych, m.in.: Kamionna. Opowieści rodzinne, Reykjavik ’74, Holzwege. Została laureatką konkursu „Dramat!” organizowanego przez Dwutygodnik i Teatr IMKA. Jej teksty tłumaczono na języki: angielski, rosyjski, niemiecki, białoruski i gruziński.