Gdybym był tak cyniczny, jak politycy prawicowi, powiedziałbym, że Cywilizacja Zachodnia powstała dzięki homoseksualistom, którzy pięćset lat przed Chrystusem przechadzali się po Atenach, dyskutując o naturze świata.
REKLAMA
Moja opowieść zaczynałaby się tak:
Dawno, dawno temu w Grecji żył sobie piękny chłopiec, który nazywał się Arystokles. Chłopiec kochał się w innym chłopcu o imieniu Aster, co po grecku znaczy Gwiazda. Za dnia wodził za nim rozmarzonym wzrokiem, a po nocach pisał dla niego wiersze. Wzdychał: „Wpatrujesz się w gwiazdy, moja Gwiazdo. O jakżeż chciałbym stać się niebem, by tysiącem oczu patrzeć na ciebie!”. Niestety, Aster umarł młodo, a biedny Arystokles długo po nim płakał. Jego pamięci poświęcił taki oto wiersz: „Przedtem jaśniałeś wśród żywych jako Jutrzenka. Teraz, po śmierci, świecisz wśród zmarłych jako Gwiazda Zachodnia”. Potem Arystokles dorósł i jeszcze bardziej wypiękniał, a jego nauczyciel od gimnastyki dał mu przydomek Barczysty, czyli po grecku Platon.
W dalszej kolejności powiedziałbym, że teksty Platona, który ostatecznie porzucił poezję i zajął się filozofią, bardziej przyczyniły się do intelektualnego rozwoju Europy niż Pismo Święte. Wspomniałbym też na pewno o Sokratesie, równie ważnym myślicielu i kolejnej fascynacji erotycznej Platona. Opowiedziałbym o umiłowaniu mądrości i poszukiwaniu prawdy. Na koniec wysnułbym zaś perfidny wniosek, że kulturalny i intelektualny rozkwit Europy nastąpił jedynie dzięki homoseksualistom z Aten. Nie posunę się jednak tak daleko, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak wielkiego nadużycia bym się dopuścił.
Posłanki i posłowie, którzy w czwartek 25 stycznia zgłosowali przeciw ustawom o związkach partnerskich, takich dylematów jednak nie mają. Zwyciężyła filozofia spod warzywniaka, oparta na uprzedzeniach, stereotypach i atawistycznych lękach. Po co podejmować dialog, skoro wiadomo, że za wszystkim stoi homoseksualne lobby, a geje i lesbijki zagrażają tradycyjnemu modelowi rodziny? Po co dyskutować, skoro kościół – największa wyrocznia w dziedzinie psychologii i biologii – dopuszcza tylko małżeństwo rozumiane jako uświęcony przez Boga związek kobiety i mężczyzny?
Wypowiedzi niektórych parlamentarzystów były tak absurdalne, że aż śmieszne. „Nie ma przecież wątpliwości, że pomiędzy dwoma mężczyznami albo dwiema kobietami może istnieć jedynie przyjaźń”, mówił Artur Górski (PiS), który po rewelacjach na temat „końca cywilizacji białego człowieka” postanowił się ujawnić jako znawca ludzkiej psyche. „Społeczeństwo nie może fundować słodkiego życia nietrwałym, jałowym związkom osób, z których społeczeństwo nie ma żadnego pożytku, tylko ze względu na łączącą ich więź seksualną”, grzmiała Krystyna Pawłowicz (PiS), nieopatrznie wykluczając w ten sposób małżeństwa bezdzietne i pary w wieku poprodukcyjnym. „Homoseksualizm od wieków uważa się za poważne zepsucie”, zauważał Tadeusz Woźniak (Solidarna Polska), przenikliwy historyk i antropolog, nade wszystko zaś subtelny znawca smaków. „Dekalog jest podstawą dla wszystkich prawników”, stwierdzał z kolei Kazimierz Ziobro (Solidarna Polska), wybitny etyk i teoretyk prawa.
Myślę, że sztuki dyskusji parlamentarzyści mogliby się uczyć właśnie od starożytnych Greków, owych nieprzydatnych homoseksualistów, którzy nie pozostawili po sobie nic trwałego i estetycznego. Dialogi Platona to przykład literatury filozoficznej, która stała się estetycznym i intelektualnym punktem odniesienia dla wielu pokoleń myślicieli. Sokrates, który jest ich bohaterem, pokazywał, w jaki sposób należy poszukiwać prawdy. Jego siła polegała między innymi na tym, że nie szerzył z góry ustalonej wiedzy, lecz prowadził długie rozmowy z mieszkańcami Aten, udowadniając im, że ich wiedza oparta jest na fałszywych przesłankach. Prawda bywa jednak niewygodna. Sokrates na tyle zalazł Ateńczykom za skórę, że oskarżyli go o bezbożność i skazali na śmierć. Dzisiaj uważany jest za symbol intelektualnej odwagi.
Gdyby sofiści z Wiejskiej choć trochę się wysilili, z pewnością zauważyliby, że projekty ustaw dotyczyły nie tylko związków homoseksualnych, ale także – a może przede wszystkim – niesformalizowanych związków heteroseksualnych, których w Polsce jest zresztą więcej. Projekty przewidywały m. in. możliwość wspólnego rozliczania podatków, dawały prawo ubezpieczenia zdrowotnego partnerki lub partnera, umożliwiały zmianę nazwiska, a także regulowały obowiązek alimentacyjny czy kwestie dziedziczenia. Niestety, racjonalne argumenty przegrały z ideologicznym zaślepieniem. Dla polskiej prawicy nie liczy się bowiem człowiek i jego potrzeby. Nie liczy się fakt, że związki partnerskie, zarówno heteroseksualne, jak i homoseksualne, w żadnym stopniu nie zagrażają tradycyjnemu modelowi rodziny, a jedynie ułatwiają życie osobom, które od dawna żyją w Polsce w takich związkach.
Cóż, Polska to nie starożytna Grecja, a budynkowi na Wiejskiej daleko do ateńskiej agory.
W niedzielę odbędzie się protest przeciw odrzuceniu przez sejm ustaw o związkach partnerskich. Więcej informacji:
https://www.facebook.com/events/527420663956275
https://www.facebook.com/events/252975508168485
