
EABS ma ten świeży i eksperymentalny potencjał, który niemal dwadzieścia lat temu prezentowała formacja Robotobibok, również z Wrocławia. Nie chcę uchodzić za jakiegoś skrajnego lokalnego patriotę, ale tak się składa, że wszyscy fajnie grają, ale wrocławskie kapele są jednak unikalne. Robotobibok nagrał ogrom dobrej muzyki na kilku albumach, ale trafił na ciężkie percepcyjnie czasy. W jakiś sposób jednak utorował drogę swoim młodszym nujazzowym kolegom.
REKLAMA
„Slavic Spirits” EABS | 2019
Słuchałem najnowszego materiału EABS, kiedy supportowali Marcusa Millera. Cenię bardzo tego basistę, a ich wspólna „trasa”, a nawet jam we Wrocławiu (znowu to miasto!) były dla polskiej formacji na pewno sporą nobilitacją. Jednak tworzą oni zupełnie inne światy muzyczne – Marcus jest od lat osadzony w przeszłości (groove, funk, fusion, klasyka), a EABS tworzy jednak przyszłość jazzu, nie tylko rodzimego. Podczas jesiennego koncertu zwróciłem uwagę, że „Slavic Spirits” to nowy kierunek na drodze formacji. Hip-hop i rapowanie - tak to się nazywało, kiedy triumfy święcili nieodżałowani Beastie Boys – odeszły na plan dalszy, według mnie słusznie. Na front wysunęły się piękne liryczne tematy, grane przez fortepian i dęciaki niemal we wszystkich utworach na płycie, a także niezmiennie motoryczna perkusja. Jest to na pewno inna płyta niż debiutancka, dalsza od głównego nurtu, ale nie mniej zadziorna. Swoistą podstawą tej zadziorności jest cały czas perkusja, ukłony dla Marcina Raka. O nowej jakości decydują także rozbudowane improwizacje na różnych instrumentach klawiszowych, często oparte na wyszukanych syntetycznych brzmieniach, a także charakterystyczny duet trąbki i saksofonu. Całość dopełniają mozaikowe tła gitary. Ten piękny chaos poprzedzają jednak delikatne intra, niemal ambientalne, bardzo bliskie naturze odgłosy lasu, a przede wszystkim słowiańskiej kulturze przedchrześcijańskiej, którą zaorano tak dawno, że dziś niewiele się o niej mówi.
„Slavic Spirits” – duchowość jest ogromnie ważna w każdej dziedzinie życia, także w muzyce. Bardzo dobrze, że tak symbolicznie, czyli rozbudowanymi utworami, została przypomniana przez EABS. Często zapominamy, że Słowianie, nasi przodkowie, jedna z głównych grup etnicznych wywodzących się z ludów indoeuropejskich, przez tysiąclecia tworzyła swoją bogatą kulturę, której składową była religia politeistyczna – posiadaliśmy własną mitologię, jak Grecy czy Rzymianie. Tytuły kompozycji nawiązują do kilku postaci z tej mitologii. Leszy to duch opiekujący się lasem, jego pan i władca leśnych zwierząt. Południca to demon, który mógł śmiertelnie karać ludzi, jacy odważyli się pracować w polu w samo południe w upalne dni. Wiedzieliście o tym? Ja do dziś nie miałem o tym pojęcia. Bo utrwalamy systemowo obce mitologie, głównie treść „Biblii”, a zapominamy o rodzimej, słowiańskiej tożsamości, brutalnie i konsekwentnie zrównanej z ziemią około 1000 lat temu. Taka ciekawostka. W 2010 roku w holu głównym Domu Turysty PTTK, który mieści się na szczycie góry Ślęża, stanęła drewniana rzeźba Światowida, naczelnej postaci w słowiańskiej mitologii. W 2013 po staraniach proboszcza z Sulistrowic figura została usunięta…
„Ślęża” dwuczęściowy i najdłuższy utwór na albumie zachwyca swoją niezwykle ciekawą konstrukcją, a zwłaszcza brawurowo budowaną dramaturgią. Otwiera go mroczne intro „Mgła”, z lamentującym saksofonem na pierwszym planie, który jest łącznikiem z główną częścią utworu. A tutaj robi się jeszcze bardziej zjawiskowo, głównie za sprawą efektownej linii basu, która stopniowo przeplata się z dęciakami – znowu grającymi piękny temat. Całość ewoluuje, rośnie, piętrzy się, aż do wspaniałej kulminacji.
"Przywitanie Słońca", także dwuczęściowy utwór, kojarzy się z najlepszymi dokonaniami Christiana Scotta i jest to na pewno duży komplement dla EABS, bo "The Magic Christian" jest aktualnie i globalnie jednym z głównych drogowskazów w jazzie. EABS, podobnie jak czarnoskóry trębacz, dokładnie wiedzą, czego chcą, a także precyzyjnie w jaki sposób to osiągnąć. Czytałem ich rider techniczny - jego merytoryczny wymiar nie pozostawia złudzeń - mamy do czynienia z ekspertami w dziedzinie kształtowania brzmień i układania ich w rozbudowaną całość, czego dowodem jest ostatnia płyta. Oby powstało ich jeszcze wiele.
PS | Słuchając nowej płyty EABS polecam pogrzebać trochę w naszej słowiańskiej tożsamości.
