O autorze
Prowadzę zapiski poświęcone trzem akordom, które cały czas pobrzmiewają w mojej głowie: muzyce, filmowi i literaturze. Dlatego nazwałem je "Trzy akordy na dwie ręce". W zasadzie jest jeszcze czwarty akord, czyli fotografia, ale ten gram trochę rzadziej, co nie zmienia faktu, że jest dla mnie ważny.
Na początku myślałem, że będzie to forma pamiętnika, za pomocą którego za 1000 lat będę mógł odświeżyć poglądy na pewne sprawy. Jednak wiele osób, włącznie z opisywanymi artystami, zasugerowała, żebym starał się pisać dla szerszej i bardziej merytorycznej publiczności, bo teksty są ciekawsze i bardziej autentyczne niż te, które pojawiają się jako suche opisy różnych faktów kulturowych (głównie ulotne recenzje). Uważam, że ocena czyichś dokonań nie powinna zajmować trzech zdań, nawet podrzędnie złożonych. Dałem temu dobitnie wyraz w tekście "Krytyka krytyki".

Zapraszam do lektury moich poprzednich tekstów w pierwszej odsłonie bloga na Facebooku.

____________

Meloman, muzyk, kinoman i czytelnik z zamiłowania.
Dziennikarz z wykształcenia.
Marketingowiec i PR-owiec z zawodu.

#marcinponikowski | #marcin_ponikowski

Młot na wszystkie sierpy

euronews.com
Pamiętam ten dzień, kiedy w polskiej telewizji usłyszałem o wybuchu elektrowni atomowej w Związku Radzieckim i niezbędnych środkach ostrożności. Miałem wtedy 8 lat i chwilę wcześniej zajadałem się białymi morwami, które rosły przy stacji Wrocław Zachodni, niedaleko mojego domu. Przestraszyłem się, że owoce mogą być skażone. Morwy dojrzewają latem, kwitną w maju, a katastrofa była 26 kwietnia 1986 roku…



Druga połowa lat ’80 ubiegłego wieku to czas, kiedy w każdą środę w telewizji polskiej leciał obowiązkowo radziecki film, a połowę bajek kończył napis „Sdiełano w CCCP”. Co oznacza skrótowiec CCCP moi drodzy młodzi przyjaciele? Moja Mama wyjaśniała z przekąsem: Cep Cepa Cepem Pogania. I takie było wówczas nasze postrzeganie mieszkańców tamtej części świata. Określenia typu siermiężne, toporne, betonowe były dyplomatycznymi eufemizmami, bo myśleliśmy o mieszkańcach ZSRR skrajnie źle. Wynikało to głównie z destrukcyjnej roli wielkiego sąsiada w historii Polski, licząc od pierwszych carów do ostatnich sekretarzy sowieckich. „Ruskie” to było najbardziej obciachowe słowo określające jakość, no może wyłączając pierogi... Nasi wschodni sąsiedzi mają w sobie zakodowaną, i to tak genetycznie, dużą dawkę dumy, pstrokatej jak zwieńczenia wież Kremla, rzadko spotykanej nieskromności, przesadnej jak wielobarwne fasady Petersburga, a nawet buty przejawiającej się często całkowitym przekonaniem o własnej nieomylności, w każdym aspekcie.


Kiedy wybuchła elektrownia w Czarnobylu wszyscy zgodnie uznali, że był to gruby błąd jakiegoś cepa właśnie, a globalnie cepowatego sowieckiego narodu, który ścigał się z USA pod każdym możliwym względem, często bez instrukcji, czyli na oślep, także w zakresie energii atomowej. Przez lata Czarnobyl był synonimem skrajnej nieodpowiedzialności, głównej przyczyny mutacji genetycznych ludzi i zwierząt, a także poważnego kryzysu energetycznego, który utrwala dziś archaiczne myślenie w tym aspekcie, najpełniej wyrażające się w ciągłym korzystaniu z węgla.



„Czarnobyl” | reż. Johan Renck | HBO | 2019

Nie lubię seriali, zwłaszcza tych spreparowanych i ciągnących się niemiłosiernie pod byle pretekstem, głównie finansowym. HBO potrafi jednak zadbać o najwyższą jakość, czego chlubnym przykładem jest choćby produkcja „I Am the Night” o losach autentycznej rodziny Hodel.


O serialu „Czarnobyl” dowiedziałem się kilka miesięcy temu, ale fakt pojawienia się produkcji nie przekonał mnie od razu, głównie z powodów o jakich piszę powyżej – katastrofa zawsze była jedną z największych porażek systemu, o którym ludzkość chciałaby jak najszybciej zapomnieć. Dlatego zlekceważyłem najpierw tę informację. Kiedy psychologiczne wyparcie tego co „ruskie” przeszło, pomyślałem, że ta katastrofa miała i nadal ma wymiar głównie ludzki – jednostki się pomyliły, ale to ludzkość za to płaci i będzie płacić tym, co najważniejsze – zdrowiem i życiem.

Johan Renck, reżyser „Czarnobylu”, zaczynał w latach ’90 ubiegłego wieku od tworzenia muzyki jako Stakka Bo (sic!). Jednak od dekad ma na swoim koncie wiele seriali, ale także reklam „marek premium” i teledysków, m.in. ostatnich ujęć Davida Bowie’go w teledyskach „Blackstar” i „Lazarus". Po co o tym wspominam? To ważne żeby reżyser potrafił w sposób zwarty, treściwy, słowem konkretny opowiadać o faktach. Złożoność katastrofy w Czarnobylu wymagała z jednej strony dużej wrażliwości, uwagi wobec wielu ofiar pochodzących z różnych rzeczywistości, ale także jednoznacznego pokazania katastrofy – przyczyn, przebiegu, panicznego ratowania sytuacji i konsekwencji katastrofy, które będą trwały tysiąclecia!

Oglądamy serial, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z filmem paradokumentalnym podzielonym na 5 części. W kinie by dziś nie przeszedł, a w przyjętej formule jest idealny, bo można go oglądnąć przy kilku podejściach lub za jednym zamachem, podobnie jak reżyserską wersję „Dawno temu w Ameryce”.

Serial ma kilku głównych bohaterów, oprócz tych oczywistych, czyli kreowanych przez aktorów, równorzędną postacią jest scenografia, pokazująca siermiężny świat sowiecki w każdym calu – od garderoby, uczesania, papierosów przyklejonych do ust, drobnych elementów wyposażenia mieszkań i biur, poprzez elementy „dekoracyjne” charakterystyczne także w naszej PRL-owskiej rzeczywistości, po urządzenia, auta, samoloty, fasady budynków mieszkalnych, basenów, sklepów i fabryk. Mistrzostwo.

Od pierwszych ujęć po wybuchu czułem się nieswojo, zacząłem nawet sprawdzać jak daleko jest Czarnobyl od Wrocławia. 1000 kilometrów. Niby daleko, ale nie do końca. Niepewność pogłębia się, kiedy widzimy co robi napromieniowanie z ofiarami w szpitalu. Odruchowo sprawdziłem symulację zasięgu radioaktywnej chmury. Po kilku dniach była już we Wrocławiu…

Najważniejszymi elementami filmu są doskonały scenariusz i jego koncertowa realizacja przez aktorskich arcymistrzów, czyli Stellana Skarsgårda, Jareda Harrisa i Emily Watson. W zasadzie to ich udział w przedsięwzięciu przekonał mnie do oglądnięcia serialu. Skoro oni uznali potencjał scenariusza za godny uwagi i wytężonej pracy na planie, to ja też musiałem. Przypomniałem sobie bardzo szybko, że przecież Stellan Skarsgård i Emily Watson grali przecież razem w skrajnie dramatycznym obrazie „Przełamując fale” Larsa von Triera. Z kolei Jared Harris, który za kreację Valery’ego Legasova w opisywanym serialu powinien dostać kilka poważnych nagród filmowych, był jednym z aktorskich filarów takich diamentów jak „Brooklyn Boogie”, „Dym”, „Urodzeni mordercy” czy „Ostatni Mohikanin”.

Duet Harris – Skarsgård współtworzy tym filmem kanon najlepszych tandemów aktorskich, jakie opowiadają o Rosji pod rządami bolszewików i komunistów. W przeszłości takie wybitne kreacje tworzyli Jude Law i Joseph Fiennes w filmie "Wróg u bram" oraz Omar Sharif i Tom Courtenay w arcydziele "Doktor Żywago".

Emily Watson gra niepokornego naukowca, jak podkreślają scenarzyści jej postać to uosobienie wszystkich inżynierów, którzy chcieli światu wyjaśnić i ogłosić prawdę. To głównie dzięki nim i Valery’emu Legasovowi znamy dziś przerażające fakty. Także młodzi aktorzy zasługują na słowa uznania, zwłaszcza Jessie Buckley, która wcieliła się w rolę żony napromieniowanego strażaka, a także Robert Emms, kreujący postać najmłodszego stażem inżyniera.

Cichym bohaterem filmu, paradoksalnie, jest muzyka autorstwa Hildur Guðnadóttir, rodaczki słynnej pani Brzozy Guðmundsdóttir, znanej powszechnie jako Björk. Hildur umiejętnie uzupełnia swoją muzyką atmosferę grozy po wybuchu, skrajny niepokój i dramat jednostek, czasem melancholię krajobrazów, które też umierają w tym filmie napromieniowane. Muzyka jest często chłodna, nieprzyjemna, chropowata, czasami uwiera jak mokry wełniany sweter. I o to chodzi.


Wnioski na już

Michaił Gorbaczow stwierdził w 2006 roku, że katastrofa w Czarnobylu mogła być prawdziwą przyczyną upadku Związku Radzieckiego. Czy miał na myśli wyłącznie wybuch elektrowni i jego radioaktywne efekty dla świata? Raczej to, co do niej doprowadziło, czyli gliniane nogi, na jakich opiera się populizm, propaganda, fałszowanie rzeczywistości, tworzenie pozorów nawet w krytycznie ważnych obszarach, takich jak bezpieczeństwo milionów osób. Kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się w końcu prawdą.

Wiemy to doskonale z autopsji w Polsce. Nawet wyłączając telewizję i wszystkie pozostałe media nie uciekniemy od rzeczywistości na ulicach, w sklepach czy przychodniach. Wszędzie są ofiary tego samego skrajnie nieodpowiedzialnego populizmu, płytkiej propagandy. To ofiary losu, często własnych kompleksów, którym zamydlono pozornymi benefitami oczy razem z mózgiem. Niebawem będziemy słono płacić za dzisiejsze przejadanie pieniędzy, które powinny być przeznaczone na reformy w obszarze energetyki i ekologii, na zamykanie fabryk, które zużywają najwięcej energii i produkują jeszcze więcej szkodliwych pierwiastków. Myślicie że wiatr znad Afryki będzie do nas wpadał tylko w odwiedziny, a smog pojawi się tylko na kilka miesięcy w roku?

PS | Morwy raczej mi nie zaszkodziły, ale w wieku 20 lat wiele miesięcy chorowałem na górne drogi oddechowe, a w wieku 30 lat dowiedziałem się, że mam przewlekłą chorobę tarczycy. Przypadek? Prześledźcie swoją historię chorób w kontekście Czarnobyla.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Już nie opozycja, a współrządzący! Senacka większość anty-PiS potwierdzona
PILNE 0 0Koszmarny sen PiS w Senacie trwa. Wicemarszałkiem wybrano Michała Kamińskiego
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna
0 0O pracy w tym miejscu marzą tysiące. Właśnie ruszyła rekrutacja dla Polaków
Fundacja Citi Handlowy 0 0Organizacje pozarządowe otrzymały wsparcie. Pomoc ma trafić do m.in. migrantów
ASZdziennikMotorola 0 07 pomysłów na wieczór, które są tak fajne, że aż szkoda ich nie wrzucić na Insta
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Przebranie Tosi na szkolny konkurs na ustach wielu Polaków. Zareagowała sama Tokarczuk
FELIETON LIBERSKIEGO 0 0Co po Tusku? Jeśli opozycja nie wyłoni jednego kandydata, przegra po raz kolejny
0 0"Koniec opozycji totalnej". Kaczyński niespodziewanie wszedł na sejmową mównicę
0 0101 lat polskiej muzyki w 7 minut. Film uczniów z Dąbrowy Górniczej trzeba zobaczyć!
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem