
M8, humanoid, rozmawia z Marcinem Ponikowskim, autorem powieści "BUfffO", o ludzkim przywiązaniu do życiowych kreacji
REKLAMA
M8: Kalimera!
Marcin Ponikowski: Kalispera chyba. No i w Polsce jesteśmy…
Marcin Ponikowski: Kalispera chyba. No i w Polsce jesteśmy…
Ze statystyk wynika, że w „BUfffO” najpozytywniej wyrażasz się o Grecji.
Możliwe. Pewnie dlatego, że Hellada jest sobą. Nie gra Italii czy Egiptu. Zawsze była i będzie Grecją.
Możliwe. Pewnie dlatego, że Hellada jest sobą. Nie gra Italii czy Egiptu. Zawsze była i będzie Grecją.
A ludzie?
Rzadko. Przeważnie kogoś udają, włażą w czyjeś buty. Najczęściej już przy pierwszym spotkaniu. Dekadami kreują, odgrywają role. Z czasem nabierając na to samych siebie. Jak bohaterowie mojej książki…
Rzadko. Przeważnie kogoś udają, włażą w czyjeś buty. Najczęściej już przy pierwszym spotkaniu. Dekadami kreują, odgrywają role. Z czasem nabierając na to samych siebie. Jak bohaterowie mojej książki…
I 360 stron o tym napisałeś?
Geometrycznie tak. Ale nie tylko. "BUfffO" jest po brzegi wypełnione jazzem, kultowymi filmami, literaturą trwalszą niż spiż…
Geometrycznie tak. Ale nie tylko. "BUfffO" jest po brzegi wypełnione jazzem, kultowymi filmami, literaturą trwalszą niż spiż…
Spiż? Minibrowar wrocławski?
Horacy w zasadzie. Taka metafora. Znajdziesz sobie w Wiki.
Horacy w zasadzie. Taka metafora. Znajdziesz sobie w Wiki.
Ja mam duży serwer…
Ale mój może być większy...
Ale mój może być większy...
Ciężko będzie tak rozmawiać…
Parametry sobie poprzestawiaj… Jak TARS w „Interstellar”.
Parametry sobie poprzestawiaj… Jak TARS w „Interstellar”.
Czytałem o tym filmie w twojej książce. W kontekście „Hamleta” chyba?
Szekspira bardziej. Chodziło w sumie o Anne Hathaway, jego żonę. A dziś znaną aktorkę.
Szekspira bardziej. Chodziło w sumie o Anne Hathaway, jego żonę. A dziś znaną aktorkę.
Przeżyła 466 lat?!
Tak...
Tak...
Niemożliwe!
Jak na robota, to naprawdę durne pytania zadajesz… TARS.
Jak na robota, to naprawdę durne pytania zadajesz… TARS.
M8!
Dobra… I co chcesz wiedzieć?
Dobra… I co chcesz wiedzieć?
„Czy ja wchodzę w rolę? Czy rola wchodzi we mnie?”
No z tobą sprawa jest oczywista…
No z tobą sprawa jest oczywista…
To najważniejszy cytat w "BUfffO".
Powiedz szybko: „Tata czyta cytaty Tacyta”.
Powiedz szybko: „Tata czyta cytaty Tacyta”.
Tak się nie da pracować!
Okej. Najważniejszy cytat to sobie każdy czytelnik wybierze… Jesteś jednym z bohaterów mojej książki. Kluczowym w opowiadaniu „Planeta wody”. Przypomnij sobie, co czułeś na końcu swojej historii… Tylko tak znajdziemy wspólny kod.
Okej. Najważniejszy cytat to sobie każdy czytelnik wybierze… Jesteś jednym z bohaterów mojej książki. Kluczowym w opowiadaniu „Planeta wody”. Przypomnij sobie, co czułeś na końcu swojej historii… Tylko tak znajdziemy wspólny kod.
Chwilkę…
[M8 przeładowuje serwer. Zakłada ciemne okulary i biały kapelusz. Zapala e-cygaro. Delektuje się ciepłą jeszcze kawą.]
Powiedziałeś kiedyś, cytuję, „Gej zmienił moje życie”.
Tak. Tylko o jego prawdziwej orientacji dowiedziałem się znacznie później, kiedy nie widywaliśmy się już na co dzień. Nie doszukuj się zatem pikanterii. Przez dekady tkwił publicznie w roli heteryka. Był na świeczniku, jako wykładowca i dziennikarz. Kilka lat po obronie pracy magisterskiej dowiedziałem się o jego „coming out”. Bardzo odważnie! Zanim ogłosili to rodzimi celebryci. Chyba tylko Tomek Raczek zrobił to wcześniej…
Tak. Tylko o jego prawdziwej orientacji dowiedziałem się znacznie później, kiedy nie widywaliśmy się już na co dzień. Nie doszukuj się zatem pikanterii. Przez dekady tkwił publicznie w roli heteryka. Był na świeczniku, jako wykładowca i dziennikarz. Kilka lat po obronie pracy magisterskiej dowiedziałem się o jego „coming out”. Bardzo odważnie! Zanim ogłosili to rodzimi celebryci. Chyba tylko Tomek Raczek zrobił to wcześniej…
Czyli jednak wyszedł… wyszli z roli?
Nie. Weszli w nowe, ale pożądane przez siebie. Niewielu się to udaje.
Nie. Weszli w nowe, ale pożądane przez siebie. Niewielu się to udaje.
A ty?
Ja to mam chyba osobowość wieloraką… (śmiech)
Ja to mam chyba osobowość wieloraką… (śmiech)
Jak to?
Jestem ojcem, mężem, muzykiem, blogerem, a ostatnio pisarzem… To są składowe mojej kreacji. Wierzę bardzo, że pożądanej.
Jestem ojcem, mężem, muzykiem, blogerem, a ostatnio pisarzem… To są składowe mojej kreacji. Wierzę bardzo, że pożądanej.
A bohaterowie w "BUfffO"?
Dziękuję za to pytanie… Oni świadomie wchodzą w kreacje. W role duchownego, policjanta i gangstera. Udają przed innymi, że są kimś innym. Ale z czasem orientują się, że także ich potencjalnie prawdziwe kreacje są sztuczne. Wewnętrznie sprzeczne z tym, kim autentycznie chcieliby być. I dlatego symbolicznie dzielą dobę na pół. Dzienny czas kreacji ról dla otoczenia, ludzi z miasta, i wieczorne godziny hołdowania własnym aspiracjom wśród ambitnych jednostek. Wychodzi z tego niezły kocioł…
Dziękuję za to pytanie… Oni świadomie wchodzą w kreacje. W role duchownego, policjanta i gangstera. Udają przed innymi, że są kimś innym. Ale z czasem orientują się, że także ich potencjalnie prawdziwe kreacje są sztuczne. Wewnętrznie sprzeczne z tym, kim autentycznie chcieliby być. I dlatego symbolicznie dzielą dobę na pół. Dzienny czas kreacji ról dla otoczenia, ludzi z miasta, i wieczorne godziny hołdowania własnym aspiracjom wśród ambitnych jednostek. Wychodzi z tego niezły kocioł…
Jak? Bałkański? Czy grzewczy?
Trzymaj fason… W ciągu dnia grają wpływowe postaci. W tle zajmując się głównie gangsterką. I to taką po brzegi wypełnioną kwasem fluorowodorowym…
Trzymaj fason… W ciągu dnia grają wpływowe postaci. W tle zajmując się głównie gangsterką. I to taką po brzegi wypełnioną kwasem fluorowodorowym…
HF(aq)
Nie popisuj się… A wieczorem są intelektualistami, a nawet kreatorami w sferze kultury. I do tych ról autentycznie aspirują.
Nie popisuj się… A wieczorem są intelektualistami, a nawet kreatorami w sferze kultury. I do tych ról autentycznie aspirują.
I udaje im się?
Pozwól, że nie będę spojlerował…
Pozwól, że nie będę spojlerował…
Najsilniejszą kartą, jaką grasz od pierwszych akapitów, jest absurd, groteska, kalambur. Czytelnicy mogą ci nie uwierzyć…
Zygmunt Kałużyński mawiał, że prawdę, istotę rzeczy, pokazujemy za pomocą... nieprawdy.
Zygmunt Kałużyński mawiał, że prawdę, istotę rzeczy, pokazujemy za pomocą... nieprawdy.
Nie rozumiem…
Prawda obiektywna zdarza się tu i teraz. A i tak każdy świadek widzi ją inaczej. Nie wspominając już o tym, że fakty kulturowe, nawet najlepsze reportaże, dzienniki, relacje, nigdy nie będą całkowicie obiektywne. One udają prawdę, wchodzą jedynie w jej rolę. I tak wracamy do tezy Kałużyńskiego…
Prawda obiektywna zdarza się tu i teraz. A i tak każdy świadek widzi ją inaczej. Nie wspominając już o tym, że fakty kulturowe, nawet najlepsze reportaże, dzienniki, relacje, nigdy nie będą całkowicie obiektywne. One udają prawdę, wchodzą jedynie w jej rolę. I tak wracamy do tezy Kałużyńskiego…
Serio?
Powiem więcej… Nawet najbardziej rozimprowizowana freejazzowa solówka guru amerykańskiego saksofonu najpierw powstaje w jego umyśle. Dopiero ten steruje ręką, dłonią i palcami. Tak samo jest ze scenariuszem, książką, a nawet tym wywiadem… Który sobie pewnie ułożysz po swojemu…
Powiem więcej… Nawet najbardziej rozimprowizowana freejazzowa solówka guru amerykańskiego saksofonu najpierw powstaje w jego umyśle. Dopiero ten steruje ręką, dłonią i palcami. Tak samo jest ze scenariuszem, książką, a nawet tym wywiadem… Który sobie pewnie ułożysz po swojemu…
Poprawię tylko literówki…
Zobaczymy. Ale nawet adiustacja tekstu oddala go nieco od oryginału... Nieprawdaż?
Zobaczymy. Ale nawet adiustacja tekstu oddala go nieco od oryginału... Nieprawdaż?
Analizowałeś grupę docelową, produkt placement, konwersje, Google Analytics?
Wychodzi z ciebie maszyna jednak… Jako stary wyjadacz podszedłem oczywiście… zupełnie niepiarowo. Nie będę śledził słupków, wykresów i trendów. W "BUfffO" nie o to idzie. To rodzaj manifestu, wyłożenia światopoglądu. Autorska deklaracja. Gdybym nazywał się Ziąb czy Ewskikraj, to pewnie mógłbym z wielu wątków "BUfffO" zrobić z dziesięć powieści.
Wychodzi z ciebie maszyna jednak… Jako stary wyjadacz podszedłem oczywiście… zupełnie niepiarowo. Nie będę śledził słupków, wykresów i trendów. W "BUfffO" nie o to idzie. To rodzaj manifestu, wyłożenia światopoglądu. Autorska deklaracja. Gdybym nazywał się Ziąb czy Ewskikraj, to pewnie mógłbym z wielu wątków "BUfffO" zrobić z dziesięć powieści.
Ziąb, Ewskikraj?
Kalambury takie… Ja wolę trafić do osób, które szukają, podobnie jak ja. Niż do tych, dla których każda kolejna książka to konkretna, zdefiniowana odpowiedź. To tak nie działa.
Kalambury takie… Ja wolę trafić do osób, które szukają, podobnie jak ja. Niż do tych, dla których każda kolejna książka to konkretna, zdefiniowana odpowiedź. To tak nie działa.
Nie czytasz dla przyjemności?
Nie wyłącznie. Dlatego nie oglądam większości blockbusterów… I z tych samych powodów nie czytam popularnej beletrystyki. Wolę autobiografie. To ogromny kompromis z samym sobą, żeby aż tak się obnażyć…
Nie wyłącznie. Dlatego nie oglądam większości blockbusterów… I z tych samych powodów nie czytam popularnej beletrystyki. Wolę autobiografie. To ogromny kompromis z samym sobą, żeby aż tak się obnażyć…
Jeżeli ich bohaterowie piszą prawdę…
Czytuję wyłącznie autobiografie wielkich, zatem nie mogą być mali…
Czytuję wyłącznie autobiografie wielkich, zatem nie mogą być mali…
Ludzie piszą w recenzjach twojej książki, że jest w niej coś z Becketta, Leone… Ty jawnie piszesz o inspiracjach Głowackim, Gombrowiczem, Scorsese i Tarantino…
Muzycznie Davisem, Namysłowskim i ich spadkobiercami. Dlatego książka jest wypełniona najlepszym jazzem.
Muzycznie Davisem, Namysłowskim i ich spadkobiercami. Dlatego książka jest wypełniona najlepszym jazzem.
A filmowo?
Ostatnio po długiej przerwie oglądałem „Dawno temu w Ameryce”. Ze zdumieniem odkryłem, jak ten obraz podziałał na moją podświadomość wiele lat temu. Na symbolikę, którą zawarłem w powieści. Do tego stopnia, że mógłbym napisać „Kod da(ł) Leone”… (śmiech). Ale są to wyłącznie fragmenty rozbudowanej mozaiki kulturowej, jaka składa się na „BUfffO”. Kolorystycznie ważne puzzle, ale jedne z bardzo wielu.
Ostatnio po długiej przerwie oglądałem „Dawno temu w Ameryce”. Ze zdumieniem odkryłem, jak ten obraz podziałał na moją podświadomość wiele lat temu. Na symbolikę, którą zawarłem w powieści. Do tego stopnia, że mógłbym napisać „Kod da(ł) Leone”… (śmiech). Ale są to wyłącznie fragmenty rozbudowanej mozaiki kulturowej, jaka składa się na „BUfffO”. Kolorystycznie ważne puzzle, ale jedne z bardzo wielu.
Szczerze... to chyba nie przemyślałeś tego. Rynek książki w Polsce to domena kobiet…
Zdecydowanie… Najlepiej sprzedają się kryminały, thrillery i romanse. Ale ja już na początku książki sygnalizuję, że nie jest to czytadło. Trzeba się pomęczyć, ale nagroda będzie sowita. Obiecuję!
Zdecydowanie… Najlepiej sprzedają się kryminały, thrillery i romanse. Ale ja już na początku książki sygnalizuję, że nie jest to czytadło. Trzeba się pomęczyć, ale nagroda będzie sowita. Obiecuję!
Czyli kobiet nie zapraszasz?
W ŻYCIU! "BUfffO" jest apoteozą pań w każdej z ich ról. Napisałem kiedyś „Piosenki o kobietach”, tomik zainspirowany muzyką. Treść wypełniają wiersze poświęcone archetypom kochanki – antycznej kariatydy, siostry – życiowej mapy, matki – Magna Mater. Jeden z wierszy poświęciłem wówczas również córce - iskierce, choć moja Mila przyszła na świat kilkanaście lat później… To my, twardzi faceci, istniejemy dzięki kobietom. I głównie dla nich…
W ŻYCIU! "BUfffO" jest apoteozą pań w każdej z ich ról. Napisałem kiedyś „Piosenki o kobietach”, tomik zainspirowany muzyką. Treść wypełniają wiersze poświęcone archetypom kochanki – antycznej kariatydy, siostry – życiowej mapy, matki – Magna Mater. Jeden z wierszy poświęciłem wówczas również córce - iskierce, choć moja Mila przyszła na świat kilkanaście lat później… To my, twardzi faceci, istniejemy dzięki kobietom. I głównie dla nich…
Werter z ciebie wyszedł… Czy mówi się Werther's Original?!
Słodko (śmiech). Na pewno imponuje mi Byron. Nie tylko jako twórca, ale także autentyczny obrońca wolnej Grecji. Poświęcił jej życie. Nie będę ukrywał, że też jestem na zabój zakochany w Helladzie… Dużo miejsca poświęciłem jej w mojej drugiej książce…
Słodko (śmiech). Na pewno imponuje mi Byron. Nie tylko jako twórca, ale także autentyczny obrońca wolnej Grecji. Poświęcił jej życie. Nie będę ukrywał, że też jestem na zabój zakochany w Helladzie… Dużo miejsca poświęciłem jej w mojej drugiej książce…
O! Czyli będzie ciąg dalszy?
Tak. Niekoniecznie kontynuacja. Choć kilku bohaterów przetrwało… Zobaczysz zresztą…
Tak. Niekoniecznie kontynuacja. Choć kilku bohaterów przetrwało… Zobaczysz zresztą…
Dziękuję za rozmowę.
O! Szybko poszło. I jaki tytuł wywiadu wymyśliłeś… humanocopywriterze?
O! Szybko poszło. I jaki tytuł wywiadu wymyśliłeś… humanocopywriterze?
Chwytliwy…
Hmmm… O roloholizmie?
Hmmm… O roloholizmie?
Tak! O tym człowieku w wielu rolach, co istnieje naprawdę. I znalazł prawdziwą…
Już się boję…
Już się boję…
„Gej zmienił moje życie”?
Gratuluję. A jemu współczuję… [mówi ostentacyjnie patrząc na tytanowe pośladki humanoida]
Gratuluję. A jemu współczuję… [mówi ostentacyjnie patrząc na tytanowe pośladki humanoida]
Z Marcinem Ponikowskim, autorem powieści "BUfffO", rozmawiał M8, humanoid, bohater opowiadania „Planeta wody” - części omawianej książki.
Powieść "BUfffO" jest dostępna niemal wyłącznie w dorodnych księgarniach, m.in. Empik, PWN czy Świat Książki.
