
Gdyby remake "Nieustraszonych pogromców wampirów" powstał w Polsce, to zdjęcia na bank byłyby kręcone w jednym z dolnośląskich zamków. Żeby lepiej to zobrazować przyjmijmy, że para zoomerów wzięła się za nową wersję "Balu wampirów".
REKLAMA
Jesień 2022 roku. Dwóch zapaleńców szuka lokacji do swojej pierwszej fabuły. Naoglądali się filmów z Bradem Pittem, którego pierwszy raz widzieli w „Zaginionym mieście”. Kilkanaście minut zupełnie wystarczyło. W ciągu tygodnia zobaczyli wszystkie dostępne filmy z aktorem. Od epizodów w „Prawdziwym romansie” i „Thelma i Louise” po „Bullet Train”. Dla tych post-millenialsów filmowa archeologia po prostu. Największą uwagę przykuły jednak „Bękarty wojny”, a zwłaszcza „Wywiad z wampirem”. Nie kombinując zbyt długo zoomerzy postanowili zrobić remake „Nieustraszonych pogromców wampirów”. Przyjęli nawet stosowne pseudonimy - Rome Poplański reżyseruje, a Kris Kometa pisze muzykę. Zależy im na zimowych kadrach z najposępniejszym zamkiem w tle. Najpierw jadą na Mazury, gdzie krzyżacki gotyk ściele się gęsto. Jednak sterylna architektura spod znaku mistrza von Jungingena totalnie ich nie kręci.
I nagle dzwoni do nich Stan Breja, nieco starszy ziom po fachu, że research powinni przenieść asap w okolice Jeleniej Góry. Notabene ukochanego miasta Stana z dzieciństwa. Kris i Rome pakują graty i z piskiem gum wynoszą się z krzyżackiej Nidzicy, którą ktoś – bez filmowej wyobraźni zupełnie – im polecił. Warto w tym miejscu zapodać, że Kometa, równie szczerze co muzykę i film, wielbi rasowe roadstery. Z wzajemnością i od małego. Rome nie odstaje. Tyle razy zaliczali kolejne levele na torach czy zlotach. W końcu zrzucili się na MX-5. Powadzą na zmianę, chwaląc skile. Tandem pocina przez Polskę, ale omija autostrady. Czy prawdziwy winklowiec w ogóle nimi jeździ?!
Stan umawia się z ziomami w Brunowie, niby na melanż. Tak naprawdę chce im pokazać wnętrza – idealne na finałowy bal wampirów.
Stan umawia się z ziomami w Brunowie, niby na melanż. Tak naprawdę chce im pokazać wnętrza – idealne na finałowy bal wampirów.
Reżyser i kompozytor pojawiają się w końcu. Każdy notuje na serwetkach – tak tworzą swoistą dokumentację lokacji. Chcą fabularnie połączyć dwa kultowe obrazy o wampirach. Przeszłość najjowialniejszej kreacji Polańskiego z przyszłością krwiopijcy granego przez Pitta. Dlatego szukają dwóch plenerów – bardzo ponurego średniowiecznego oraz klasycystycznego z nowoczesnym pazurem.
Pałac Brunów
Rocznik 1750. Styl neobarokowy i klasycystyczny. Nie zamek, ale ma potencjał na aktualną siedzibę hrabiego von Krolocka. Tym bardziej, że osiemnastowieczny Brunów był własnością Bernarda von Schmettau, następnie Filipa Hermanna von Sonnenburga, później Krzysztofa von Schweinitz, a w dziewiętnastym wieku Senden von Schwienitz… Pałac był przez blisko 20 lat był sukcesywnie odbudowywany przez bardzo zdeterminowaną rodzinę. Obecnie to hotel z opcją organizacji dużych imprez, takich jak bal wampirów.
Zamek Czocha
Najpierw warownia graniczna powstała w połowie trzynastego wieku z rozkazu króla Wacka I z Czech. Najwięcej namieszał Ernst Gütschow, potentat tytoniowy, który do spółki z Bodo Ebhardtem, architektem, całkowicie przebudowali zamek i jego otoczenie. Obiekt posiada multum tajemnych przejść, skrytek, schodów, które idealnie nadają się do ucieczek przed wampirami. Wielki plus za gotycką sypialnię, w której Herbert von Krolock może dobierać się do szyi Alfreda.
Zamek Grodziec
Najstarszy z branych pod uwagę - datowany na połowę dwunastego wieku. Wtedy gród Bobrzan. Później własność piastowskiego księcia Bolesława I Wysokiego, następnie Bolka I, księcia świdnicko-jaworskiego, Bolesława III Rozrzutnego, Budziwoja z Niedźwiedzic (fajna ksywa), a później Fryderyków I i II. Ostatnim właścicielem zamku był Herbert von Dirksen, nazistowski polityk i zaufany współpracownik Hitlera. Szkoda, że spolszczonego „von” ci wszyscy niemieccy szlachcice ani razu nie potraktowali literalnie...
Grodziec jest idealnym miejscem na lokację średniowieczną filmu. Ma mnóstwo zakamarków, wieżyczek, krużganków, a przede wszystkim wielką salę na bal wampirów!
Pałac Hohenzollernów
Kometa upiera się przy wizji lokalnej. Poplański tłumaczy, że to teraz bezduszny urząd. Kompozytor czuje, że miejsce jest przepełnione muzyką Hectora Berlioza czy Ferenca Liszta, którzy – między wieloma innymi – koncertowali w pałacu. Bogate życie muzyczne w tym miejscu zagwarantował Konstantyn von Hohenzoller-Hechingen. Typ nie szczędził środków i znajomości, żeby ściągnąć przekozackich kompozytorów. Ziomale nie zostali wpuszczeni do pałacu. Kris strasznie to przeżył...
Zamek Świecie
Pierwsza wzmianka o castrum Sweta pochodzi 1329 roku. Na przestrzeni wieków został rozbudowany o część renesansową, a później pałacową – neobarokową.
Jedyny zamek, w jakim Kris i Rome spotkali autentycznych właścicieli. Niegdyś totalna ruina. Od dwudziestu lat powraca, choć w części, do czasów swojej świetności. Ale nie w tempie Brunowa. Właściciele Świecia z pietyzmem i przy użyciu średniowiecznych metod odtwarzają mury, ściany, sklepienia. Kamień po kamieniu. Są cierpliwi i niezmiennie zdeterminowani. Gdzieś w tyle jest malusieńka kaplica. Może to dobre miejsce na schadzki Alfreda z Sarą?
Kris i Rome długo myśleli nad wyborem lokacji do filmu. W końcu zdecydowali, że w każdym z zamków i pałaców zrealizują część swojego „Balu wampirów”. Planowali w ten sposób pokazać bogactwo kulturowe, historyczne i architektoniczne tej części Dolnego Śląska.
________________
Mazda MX-5 dzięki uprzejmości Mazda Jaremko Wrocław
Źródło: wikipiedia.pl
________________
________________
