Czy reklama może być sztuką? Oczywiście, chociaż przemieszczając się po polskim mieście XXI w. czasem trudno uwierzyć w to, że ktokolwiek tworzący uliczny przekaz wizualny kieruje się walorami artystycznymi.
REKLAMA
Liczy się wielkość, liczy się krzykliwość, liczy się to, żeby być zauważonym.
Uogólniam? Oczywiście, ale robię to specjalnie.
W gąszczu kolorowych, wrzeszczących plam znajdą się świetne kampanie modowe, plakaty teatralne, ciekawe witryny kawiarni i knajp.
Problem w tym, że w miejskim przekazie brakuje umiaru.
Często słyszę argument - ... takie prawa rynku, nie można pozwolić sobie na to, aby nie być zauważonym...
Z innych ust padają słowa - ... że nareszcie miasta są kolorowe.
No właśnie nareszcie. Tylko co to znaczy ?
Nie znam naocznie Warszawy lat 60-tych i 70-tych, bo nie bylo mnie wtedy jeszcze na świecie.
Ale czy centrum mojego miasta było szarą pozbawioną koloru przestrzenią, w której nikt nie chciał nic zareklamować??
Uogólniam? Oczywiście, ale robię to specjalnie.
W gąszczu kolorowych, wrzeszczących plam znajdą się świetne kampanie modowe, plakaty teatralne, ciekawe witryny kawiarni i knajp.
Problem w tym, że w miejskim przekazie brakuje umiaru.
Często słyszę argument - ... takie prawa rynku, nie można pozwolić sobie na to, aby nie być zauważonym...
Z innych ust padają słowa - ... że nareszcie miasta są kolorowe.
No właśnie nareszcie. Tylko co to znaczy ?
Nie znam naocznie Warszawy lat 60-tych i 70-tych, bo nie bylo mnie wtedy jeszcze na świecie.
Ale czy centrum mojego miasta było szarą pozbawioną koloru przestrzenią, w której nikt nie chciał nic zareklamować??
Odpowiedź na to pytanie znalazłem dzięki Ilonie Karwińskiej i Davidowi Hillowi, których poznałem w Soho Factory - ważnym miejscu na kulturalnej mapie stolicy.
W przestrzeniach pomiędzy ulicami Mińską i Żupniczą, polsko brytyjska para stworzyła unikatowy projekt - Muzeum Neonu.
Miejsce tak magiczne, że wchodząc trudno jest z niego wyjść.
Miejsce, w którym reklama świetlna ukazuje swój artystyczny charakter.
Miejsce, które w starszych pokoleniach budzi ożywione wspomnienia.
Miejsce, w którym wszechotaczający kolor ma sens, cel i unikalną wartość.
Miejsce, w którym szmer działających neonów staje się podkładem muzycznym do wycieczki w czasie.
Miejscem, które stało się kliniką, szpitalem, a może bardziej warsztatem ratującym reklamę świetlną od zapomnienia.
W przestrzeniach pomiędzy ulicami Mińską i Żupniczą, polsko brytyjska para stworzyła unikatowy projekt - Muzeum Neonu.
Miejsce tak magiczne, że wchodząc trudno jest z niego wyjść.
Miejsce, w którym reklama świetlna ukazuje swój artystyczny charakter.
Miejsce, które w starszych pokoleniach budzi ożywione wspomnienia.
Miejsce, w którym wszechotaczający kolor ma sens, cel i unikalną wartość.
Miejsce, w którym szmer działających neonów staje się podkładem muzycznym do wycieczki w czasie.
Miejscem, które stało się kliniką, szpitalem, a może bardziej warsztatem ratującym reklamę świetlną od zapomnienia.
Kim są twórcy Muzeum Neonów i dlaczego nie można nie odwiedzić tego miejsca, będąc lub mieszkając w Warszawie, mam nadzieję, że ukaże video-reportaż, który stworzyłem wraz z moimi przyjaciółmi: Łukaszem Pokojskim i Krzysztofem Kozerą.
Zdjęcia umieszczone poniżej powstały za pomocą mojego telefonu komórkowego podczas tworzenia filmu.
Zapraszam na stronę internetową muzeum http://www.neonmuzeum.org/
oraz Soho Factory http://www.sohofactory.pl/
oraz Soho Factory http://www.sohofactory.pl/
