
Gdy ktoś mnie spytał po wygranym meczu z Danią, co czułem, odparłem, że obojętność. Podobne emocje towarzyszyły mi po remisie z Mołdawią i po przegranej z Ukrainą. Może to znak, że już się wypaliłem, że trzeba, niczym w piosence Perfectu „zejść ze sceny niepokonanym” i odstawić pisanie o kadrze. Jednak zdecydowanie tak nie jest, a podobne opinie ma wielu kibiców. Często słyszę frazy sympatyków futbolu, którzy byli z drużyną narodową od kilkudziesięciu lat, a teraz przyznają, że „stracili do niej miłość”. Przykre, ale prawdziwe. Z obecną reprezentacją, naród po prostu nie chcę się utożsamiać. Wymiarem braku zaufania między piłkarzami, a kibicami jest szydera. Są także gwizdy, będące formą zniechęcenia, dezaprobaty. Wreszcie bezsilności.
