
Napisałem ten tekst w niedzielę, wówczas opublikowałem na swoim fanpage’u „zajawkę” i postanowiłem poczekać kilka dni na rozwój wypadków. Sprawdziły się moje podejrzenia. Reakcja szkoły jest fatalna, a nauczycielom brakuje wiedzy dotyczącej nastoletniej popkultury, by móc zrozumieć zachowania współczesnej młodzieży. To, jak za sprawę zabrała się dyrekcja szkoły, łącznie z wezwaniem policji do ucznia, który nagrał i upublicznił filmik, uważam za skandal. Panika nie służy dobru dziecka, bo nim powinna kierować się szkoła w pierwszym odruchu, a nie ochroną wizerunku dyrekcji w mediach przed rodzicami i władzami samorządowymi, od których jest zależna. Zresztą nawet tę drugą kwestię można dobrze rozegrać PR-owo, wskazując na wdrożenie programów wychowawczych jako reakcji na wydarzenie. Obecnie problemem żyje pół Polski, dyrekcja zgłosiła sprawę na policję (sic!) oraz poinformowane zostało kuratorium oświaty.
"Pi*** nad głową, pi pi pi*** nad głową.
Kręć dupą swoją, kre kre kręć dupą swoją
Tańczy z Albanii kowboj, napie******* koką
Wszędzie się czuję dobrze, ale najlepiej w klubie go go".
Dziś skupię się na nauczycielach. Lider zespołu Popek skomentował to na swoim profilu na Facebooku tak, że to nauczyciele powinni pilnować tego, jakie piosenki puszczane są na szkolnych dyskotekach, gdyż to oni są specjalistami od wychowywania dzieci. Oczywiście bez wulgaryzmów się nie obeszło, ale przyznaję mu rację.
To trudne zadanie, ale najpierw należy ustalić „winnych”: nauczycieli pilnujących dyskoteki, didżeja, uczniów śpiewających niecenzuralny refren. Tylko lepiej w tym zachować umiar i nabrać dystansu, zwłaszcza że odpowiedzialność zbiorowa to żadna odpowiedzialność. Słynny „zakaz dyskotek” będzie odczytywany jako zamiatanie tematu pod dywan, a nie rozwiązaniem problemu. Do tego nie da się ocenzurować całego internetu, to nierealne, warto więc wyposażyć dziecko w odpowiednie narzędzia, aby potrafiło rozróżniać zjawiska i przyswajać je stosownie do swojego wieku. Co, moim zdaniem, powinna uczynić szkoła, w domyśle: wychowawcy?
Dyrekcja szkoły spanikowała, zapewne na skutek medialnego zamieszania, którego się nie spodziewała. To strach przed opinią publiczną, władzami samorządowymi, kuratorium oświaty, rodzicami – dyrekcja boi się o swoje stanowiska i ja to nawet rozumiem, zwłaszcza że najłatwiej obwinić za wszystko szkołę i jest to woda na młyn dla mediów. Nauczyciele mają trudniej, zwłaszcza gdy nieustannie z wielu stron poddawani są ocenie. Jak podaje Wyborcza.pl, w sprawę zamieszana jest już policja, kuratorium oświaty, to zrozumiałe, że nauczyciele boją się konsekwencji.
