„Ostatnie dni Stefana Zwiega” to jeden z najpiękniejszych komiksów, jakie ostatnimi czasy ukazały się w Polsce. Przede wszystkim jest to jednak tragiczna historia człowieka, który starał się uciec przed grozą nazizmu.

REKLAMA
logo
Fragment planszy z albumu "Ostatni dni Stefana Zweiga" Wydawnictwo Komiksowe
Pisarz słynący z fabularyzowanych biografii, między innymi Marii Stuart i Marii Antoniny, w końcu doczekał się własnej. Choć wątpliwe, aby Stefan Zwieg spodziewał się, że ostatnie dni jego życia zostaną zapisane w formie komiksu. Bohater albumu Laurenta Seksika (scenariusz) i Guillamue’a Sorela (rysunki) to postać historyczna, Austriak żydowskiego pochodzenia, autor wydanych również w Polsce „Niecierpliwości serca” czy „24 godzin z życia kobiety”. W komiksie towarzyszymy mu w podróży do Brazylii, gdzie wraz z żoną Lotte uciekł, by odciąć się od rozgrywającego się w Europie na przełomie lat 30. i 40. XX wieku dramatu. Sam tytuł albumu zdradza nam jednak, że Ameryka Południowa nie dała mu schronienia, musiał uciekać dalej, w śmierć – 1942 roku, wraz z żoną, popełnili samobójstwo.
„Ostatnie dni…” przedstawiają Zweiga jako osobę niezwykle wrażliwą, człowieka, którego rozgrywający się w jego ojczyźnie horror złamał, przygniótł do ziemi okrucieństwem i skalą. To opowieść o człowieku szukającym nowej radości życia, nie potrafiącym jednak uwolnić się od przeszłości. To przejmujące studium rozpadu duszy. Ale i historia o wielkiej miłości, która w przypadku Zweiga zmuszała go do prób ucieczki i sprawiła, że tak długo się nie poddawał.
logo
Plansza z komiksu "Ostatnie dni..." Wydawnictwo Komiksowe
Album Seksika i Sorela, mimo bardzo dobrego scenariusza i świetnego doboru historii, urzeka jednak przede wszystkim w warstwie wizualnej. Rysunki Guillamue’a Sorela zachwycają niesamowitą grą barw, doskonale oddająca klimat chwili, a także ciekawym kadrowaniem i mistrzowską mimiką postaci (sam Zweig dużo milczy, a nawet gdy mówi, więcej można wyczytać z jego twarzy, niż z dymku ze słowami). To piękne, realistyczne rysunki, które powinny zachwycić nie tylko miłośników komiksu. Spore wrażenie robią zwłaszcza całostronicowe ilustracje, których w albumie nie brakuje, a które dzięki formatowi zeszytu (aż 233 x 307 mm!) prezentują się wyśmienicie.
I właśnie słowo „wyśmienity” najlepiej oddaje moją ocenę „Ostatnich dni Stefana Zweiga” – historii pięknej zarówno w warstwie scenariusza, jak i wizualnej. Perełka.
logo
Okładka albumu Wydawnictwo Komiksowe