Czy to ostatnie odwierty w poszukiwaniu gazu-widma?
Czy to ostatnie odwierty w poszukiwaniu gazu-widma? Fot. Marek Kryda

Kolejne firmy paliwowe idą w ślady koncernów: ExxonMobil, Talisman i Marathon Oil. Także polski gigant paliwowy Lotos przestał wierzyć w polskie łupki - nie ma zamiaru "uczestniczyć w tym kosztownym i ryzykownym przedsięwzięciu". A jeszcze niedawno gaz z łupków miał być lekiem na wszystko – spadające notowania rządu, brak pieniędzy na emerytury, bezrobocie na wsi. Miał być też źródłem taniego ciepła w wiejskich szkołach i obiektach użyteczności publicznej. „Puls Biznesu" pisze: „Chevron, amerykański koncern poszukujący gazu, także łupkowego (...), rozważa sens kontynuowania tego biznesu w Polsce". Według informacji dziennika, Chevron całkowicie wstrzymał już prace przy odwiercie Frampol na Lubelszczyźnie. Przyczyna? Ta sama co w przypadku ExxonMobil, Talismana i Orlenu: „Niezachęcające wyniki odwiertów". „Dziennik Gazeta Prawna" z kolei powołuje się na źródła branżowe mówiące, że firma DPV Service, związana z węgierskim Emfeszem, również przygotowują się do opuszczenia Polski.

REKLAMA
O tym, że coś jest nie tak z polskimi łupkami, mówiło się już od kilknastu miesięcy. W styczniu br. wiceprezes Exxona David Rosenthal mówił o nieopłacalnych odwiertach w Polsce. Prócz wierceń ExxonMobil chodziło o bardzo promowany przez Państwowy Instytut Geologiczny „wzorcowy" odwiert gazu łupkowego w Łebieniu koło Lęborka, który – mimo że jest bardzo fotogeniczny – miał jeden feler: brak gazu. - Nie zaobserwowaliśmy stałego, komercyjnego poziomu przepływu węglowodorów w naszych dwóch otworach w basenie lubelskim i podlaskim" – poinformował już w połowie czerwca 2012 r. przedstawiciel ExxonMobil Adam Kopyść i dodał, że „zakończenie poszukiwania gazu łupkowego równa się wycofaniu z dalszych prac poszukiwawczych w Polsce".
Jeszcze niedawno dla rządu PO-PSL gaz z łupków był podwaliną programu gospodarczego. „Do 2013 r. wprowadzimy rozwiązania gwarantujące Polsce wysokie przychody z wydobycia gazu łupkowego, które przeznaczymy na bezpieczeństwo przyszłych emerytur" – deklarowała Platforma Obywatelska w 2011 r. Ten entuzjazm starał się choć trochę studzić wicepremier Waldemar Pawlak, mówiąc, że prognozowanie terminów związanych z eksploatacją gazu łupkowego jest obarczone ryzykiem. „Wiercenie i rozszczelnianie zostawmy inżynierom, bo politycy mogą tu trochę niepotrzebnie namieszać". Tusk do tematu opodatkowania „nadziei emerytów" wrócił na chwilę w lutym tego roku, podczas konferencji prasowej związanej z oceną 100 dni funkcjonowania rządu. Dowiedzieliśmy się wtedy, że resort finansów zakończył już prace dotyczące części fiskalnej projektu podatku od węglowodorów. Szkopuł w tym, że do dziś do Sejmu nie trafiły efekty kilkuletniej pracy ministerstwa Jacka Rostowskiego, a przecież chodzi o banalną – wydawałoby się – sprawę: wysokość podatku od kopalin.
Nakręcana przez pompatyczne doniesienia medialne polska gorączka łupkowa spowodowała, że skala inwestycji poszukiwawczo-wydobywczych wydawała się gigantyczna. Polski system koncesyjny zmuszał inwestorów do wykonania do roku 2017 aż 121 otworów obowiązkowych i 127 tzw. opcjonalnych. A na wiercenie jednego otworu wydobywczego, którego koszt wynosi w USA średnio 2,8 mln dol., w Polsce – ze względu na odmienne warunki geologiczne (gęstość skał, fałdowanie warstw geologicznych, liczne uskoki itp.) – trzeba wydać równowartość ok. 15 mln dol. Oznacza to, że już do chwili obecnej państwowe firmy wydały na nietrafione odwierty sumę dochodzącą do 2,8 mld zł.
Dr inż. Stanisław Szafran ze Stowarzyszenia Naukowo-Technicznego Inżynierów Przemysłu Naftowego i Gazownictwa próbował studzić hurraoptymizm łupkowych entuzjastów, przedstawiając podczas konferencji w Warszawie 23 marca 2012 r. podstawowe mankamenty uchwalonego w 2011 r. prawa dotyczącego gazu łupkowego. – W prawie nie ma definicji, co to jest złoże gazu w łupkach. Brak jest też określenia granic złoża gazu w łupkach (potencjalny konflikt gmin i powiatów) – wyliczał ekspert. – Kto odpowie na pytanie, czyj jest odwiert po zakończeniu koncesji? Właściciela działki? Państwa? Inwestora? Nieprawdą jest, że wykonano dotychczas tylko kilkanaście otworów. W rzeczywistości wykonano kilkanaście tysięcy (!) otworów i wystąpiły awarie.-
Cóż, głosy rozsądku nie docierały jednak do dr archeologii, ministra skarbu państwa, Mikołaja Budzanowskiego, którego ambicję było pchnięcie podległych mu państwowych gigantów (Orlen, PGNiG, KGHM oraz PGE) na pierwszą linię frontu w wojnie o "polskie łupki".