Wiele lat temu, mój tata, wtedy student AGH, po pijanemu narozrabiał z kolegami w akademiku. Następnego dnia został wezwany przed oblicze szefa koła Związku Młodzieży Polskiej, celem ukarania. Tenże szef poinformował go: "Towarzyszu Siwiec! Za Wasze zachowanie zostajecie usunięci ze związku!". Na nieśmiałą uwagę taty, że on nie należy do związku, szef koła powiedział: "To Was przyjmiemy i wyrzucimy!". Historia ta przypomniała mi się, gdy czytałem wyjaśnienia niejakiego Marka Bankowicza, profesora, który opowiadał, dlaczego Jose Manuel Barroso nie otrzyma tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

REKLAMA
Wywód uczonego męża ma dwa wymiary, oba fundamentalne.
Pierwszy określa kryteria, jakie trzeba spełnić, aby ten zacny tytuł otrzymać.
Po pierwsze – kandydat musi być "integralny politycznie".
Po drugie – musi dać się poznać jako "wybitny strateg" lub "polityczny wizjoner".
Po trzecie – pod żadnym pozorem nie może być" koniunkturalistą".
No i jeszcze jedno ważne kryterium – uniwersytet musi go odkryć jako pierwszy, a Jose Manuela Barroso dyskwalifikowały trzy doktoraty, które otrzymał wcześniej (Szkoła Główna Handlowa, Uniwersytet Łódzki, Politechnika Wrocławska).
Upraszczając rozumowanie pana Bankowicza – aby zasłużyć na doktorat trzeba żyć integralnie, a najlepiej umrzeć, żeby uczelnię, broń Boże!, nie spotkały nieprzyjemności, gdyby doktor coś nabroił, tak jak mogło się to stać (ale dzięki włoskim sądom ostatecznie nie stało) w przypadku byłego wielokrotnego premiera Włoch Giulio Andreottiego.
Drugi wymiar Bankowicza jest żywcem wziętym wspomnieniem czasów młodości mojego ojca. Pod wnioskiem o doktorat dla J.M. Barroso podpisało się pięciu nieznanych bliżej Bankowiczowi profesorów. Gdyby wniosek ten został dyskretnie przegłosowany, nie byłoby żadnego problemu. Sęk w tym, że Barroso został wcześniej poinformowany, że… tytuł otrzyma.
Tak więc przewodniczący Komisji Europejskiej, jako urzędnik, administrator, czynny polityk, osoba nieintegralna politycznie oraz maoista, genderysta i pewnie cyklista, tytuł doktora honoris causa otrzymał, a później uczeni mężowie pod wodzą integralnego Bankowicza, czechoznawcy, tytuł mu ten zabrali.