Kiedy prezydent USA wygłaszał kilka dni temu swoje przemówienie w akademii w West Point, nie miał szans przeczytać komentarza Thomasa Friedmana, który zamieścił najnowszy New York Times. Brzmi on tak mniej więcej tak: "Putin zajął Krym, osłabił rosyjską gospodarkę, sprzedał Chinom tańszy gaz, zmusił NATO do przebudzenia i na dodatek wywołał w Europie dyskusję o wzroście wydatków na obronę. Dobra robota, Władimir!".

REKLAMA
Barack Obama komentarza nie przeczytał, ale wnioski z jego wystąpienia do kadetów elitarnej szkoły wojskowej są bardzo podobne.
Stany Zjednoczone, jako mocarstwo globalne, złapały oddech. Po 10 latach utarczek ze światowym islamem zaczynają budować sojusze, tak aby nie samodzielnie, ale we współpracy dbać o swoje interesy i rozwiązywać konflikty. Niektóre z tych sojuszy mogą być "kalką z czasów zimnej wojny". Komentatorzy podają przykład poprawionych stosunków z Iranem, w wyniku których Europa i świat zaczną bez przeszkód kupować irańską ropę. Wspomina się też przyszłotygodniową wizytę Obamy w Europie Wschodniej. Kontekst ukraiński jest w tym przypadku bardzo czytelny.
Polska i Rumunia wymieniane są z kolei wśród krajów, które zachęcają Amerykę nie tyle do odnowienia starych sojuszy, co do wojskowego i politycznego potwierdzenia zainteresowania USA naszym regionem.