Po siedemnastoletniej przerwie prezydent Stanów Zjednoczonych wraca na plac Zamkowy w Warszawie. Jest w tym jakaś logika i symbolika. Właśnie tam, w 1997 roku, po madryckim szczycie NATO, Bill Clinton powiedział: "Witam Was, Czechów i Węgrów, jako przyszłych członków NATO i sojuszników USA". I dodał po polsku: "Nic o Was, bez Was". Aleksander Kwaśniewski odpowiedział: "Czekaliśmy na to od dawna i doczekaliśmy się". Organizowałem tę wizytę i z perspektywy czasu wspominam dość śmieszną sytuację

REKLAMA
Podczas przygotowywania wizyty Amerykanie nalegali, aby wśród uczestników zgromadzenia był Lech Wałęsa. Było to dość naturalne, ale warto przypomnieć, że były to czasy, kiedy Lech Wałęsa nie podawał ręki Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Wspólnie z ówczesnym ambasadorem USA musieliśmy więc kombinować i tak zaplanowaliśmy trasy przejazdów, wjazdów i wejścia dwóch prezydentów i Wałęsy, żeby nie doszło do żadnego zgrzytu.
I nie doszło, a Lech Wałęsa w pierwszym rzędzie miał okazję wysłuchać obu przemówień.