Dzisiejsza data, dzień podpisania umów stowarzyszeniowych między Ukrainą, Gruzją, Mołdawią a Unią Europejską, może stać się dniem historycznym wymienionych państw. W sposób prawnie wiążący zobowiązują się do zmiany niemal wszystkiego w swoim prawie. Robią to dobrowolnie, choć mając świadomość nieprawdopodobnej presji Federacji Rosyjskiej, która tej polityce jest przeciwna.

REKLAMA
Stowarzyszenie może być szansą, aby trzy kolejne republiki byłego ZSRR wyszły z szarej strefy. Tam, gdzie wolno wszystko, pod warunkiem, że nie przeszkadza to włodarzom Kremla. Rosja i politycy, którzy popierają linię Putina, stają wobec olbrzymiego wyzwania. Chociaż zrobili bardzo wiele, aby się nie udało, to jednak rosyjscy żołnierze i czołgi zdecydowały, że większość nie miała wątpliwości, jak określić swoją przyszłość. Wiadomo już, że z zewnątrz nie udało się powstrzymać marszu na Zachód. Rosjanie będą więc robić wszystko, aby wykorzystać niezadowolonych z reform dla ich zatrzymania.
Gdy wspomniałem, że w krajach stowarzyszonych musi zmienić się prawie wszystko, miałem na myśli prawo gospodarcze, funkcjonowanie sądów, korupcję i przede wszystkim demokrację. Wiadomo, że demokracja, która daje większości szansę wskazania swoich przywódców, musi być poparta transparentnym systemem finansowania partii i kampanii wyborczych oraz sprawiedliwym dostępem do mediów.
Będzie więc Unia pomagać, ale też patrzeć na ręce. Wiele lat byliśmy zwodzeni i działo się niewiele. Teraz już nie ma czasu, trzeciej szansy nie będzie.
Dzisiejsza data, to także chwila radości dla kilku polskich ekip rządzących, które od prawie 20 lat konsekwentnie stawiały na zbliżenie Wschodu z Zachodem. Rozpoczął Aleksander Kwaśniewski, a kończy ten etap Tusk z Komorowskim. Trzeba też wymienić nazwisko ministra Sikorskiego. To on i jego ludzie potrafili nasze szlachetne marzenia o współpracy z Ukrainą, Mołdawią i Gruzją obudować unijnymi instrumentami działania. Bez Partnerstwa Wschodniego i 10-ciu lat budowy społeczeństwa obywatelskiego, nie byłoby dzisiejszych uroczystości w Brukseli.