Jerzy Buzek z wielkim impetem wrócił do europejskiej gry. Jako przewodniczący Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego zdecydowanie skrytykował Jean-Claude'a Junckera, nowego szefa Komisji Europejskiej, który w swym expose w Strasburgu szczerze powiedział, że oddzielny budżet dla krajów strefy euro jest nieunikniony.

REKLAMA
Kiedy Buzek był przewodniczącym Parlamentu (2009-2012), był też jednym z liderów Platformy Obywatelskiej i nie zrobił absolutnie nic, aby Polska rozpoczęła przygotowania do przyjęcia eurowaluty. Przebudził się nagle dziś, gdy zauważył, że pociąg z napisem "euro" zaczyna odjeżdżać. Buzek kompromituje się, kierując krytykę pod adresem Junckera. Nowy szef KE został powołany właśnie po to, aby wzmacniać integrację europejską, a nie ją opóźniać. I taka będzie ta kadencja.
Przy okazji Buzek strzelił samobójczego gola premierowi. Bruksela śmieje się, że Polska, niby walcząc o stanowiska w nowej Komisji, zyskała opinię hamulcowego. W całej krasie wychodzi dziś asekuranctwo i oportunizm premiera i jego partii.