Platformerski fundamentalista, tam gdzie może pokazuje swe prawdziwe poglądy, które lokują go bliżej dyrektora Rydzyka niż tzw. Platformy Obywatelskiej. Dzisiaj robi to już odważniej niż wczoraj, bo czuje, że może się postawić słabszemu premierowi.

REKLAMA
Gowin sprzeciwia się podpisaniu przez Polskę konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, którą w maju ubiegłego roku przyjęła Rada Europy. W trakcie procedury poszczególne państwa zgłaszały zastrzeżenia. Polska kwestionowała artykuł 21 gwarantujący udzielenie pomocy przez państwo w składaniu indywidualnych lub zbiorowych skarg przez ofiary przemocy. Zdaniem naszych władz ten obowiązek nie powinien spoczywać na państwie. Żadnych innych zastrzeżeń Rzeczpospolita rok temu nie zgłaszała. Trzeba było dopiero Gowina i jego fobii, aby dokopać się do sformułowań promujących homoseksualizm. Rzecz jasna z pozycji członka kościoła rzymskokatolickiego.
Konwencję podpisało 19 państw, wśród nich tak wiodące demokracje jak: Albania, Czarnogóra, Serbia, Turcja i Ukraina. Pozostałych 14 to członkowie Unii Europejskiej. Aby konwencja weszła w życie musi być ratyfikowana przez 10 państw, w tym 8 członków Rady Europy. Dotychczas dokument został ratyfikowany w Turcji!
Minister Gowin kompromituje siebie, ale to jego problem. Przy okazji kompromituje też premiera, którego rząd w poprzednim wcieleniu de facto zgodził się na przystąpienie do konwencji. Wylewa dziecko z kąpielą, gdyż istota konwencji polega na ochronie kobiet przed przemocą, ale to u Gowina wyłącznie skutek alkoholizmu.
Trzeba dużo wypić, aby publicznie opowiadać takie bzdury.