Decyzja Rady Najwyższej Ukrainy o przyjęciu "planu dla Doniecka i Ługańska" wzbudza kontrowersje. Mówi się o szantażu Moskwy, uległości Poroszenki, ba!, wprost o kapitulacji! Przedstawię jednak kilka faktów, które pozwolą poważnie i rzetelnie ocenić to, do czego dążą Ukraińcy.
REKLAMA
Jeśli ktoś wymusił na Poroszence takie rozwiązanie, to przede wszystkim jego własne społeczeństwo. Prawie 75% Ukraińców domaga się zakończenia walk. Za specustawą głosowali zwolennicy prezydenta, Kliczki, Jaceniuka, a także komuniści i Partia Regionów. Przeciw niej opowiedzieli się posłowie z Batkiwszczyny Julii Tymoszenko i nacjonaliści ze Swobody. Przewiduje ona m.in. przeprowadzenie wyborów lokalnych, utworzenie tamtejszej milicji, wprowadzenie specjalnej strefy ekonomicznej oraz amnestię dla separatystów. Proponowana amnestia nie obejmuje jednak sprawców morderstw, gwałtów, a w szczególności odpowiedzialnych za zestrzelenie malezyjskiego samolotu.
Zarys porozumienia był negocjowany z Rosjanami. W Kijowie, z sekretną misją przebywał bliski doradca Putina, Władysław Surkow. To pokazuje faktyczną akceptację dla planu ze strony Kremla.
Czy można mieć pretensje, że Ukraińcy uznają realia? Ja ich nie mam.
Gdyby wybory parlamentarne odbyły się dzisiaj, uczestniczyłoby w nich 75% uprawnionych. Poparcie (dzieląc głosy niezdecydowanych) wygląda następująco: Blok Poroszenki 45%, Partia Radykalna Liaszki 14%, Partia Obywatelska Grycenki 8%, Batkiwszczyna Julii Tymoszenko 8%, Front Ludowy Jaceniuka 5%.
A wybory już za miesiąc.
