Przyzwyczailiśmy się do imponujących wyników chińskiej gospodarki. Nie my jedyni. Trochę w cieniu giganta lokuje się Rosja, a tam też dzieje się ciekawie.

REKLAMA
Gdy Władimir Putin zakończył wyborczy festiwal, zaczął mówić konkretnie o gospodarce. Zapowiedział ułatwienia dla inwestorów zagranicznych, więcej wolności gospodarczej, a gospodarka ma być wizytówką rozpoczynającej się właśnie nowej kadencji.
Prognozy są zachęcające. Zachodni eksperci przewidują, że w ciągu najbliższych 5-7 lat Rosja utrzyma 3-procentowy wzrost gospodarczy, a długofalowo może osiągnąć nawet 11 proc. Dzięki wysokim cenom energii zgromadziła 514 mld dolarów rezerw, a nadwyżka bieżących rachunków za zeszły rok wyniosła 100 mld dolarów. Rosja jest członkiem Światowej Organizacji Handlu (WTO), zamierza też wstąpić do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Ostatnio ratyfikowała konwencję o zwalczaniu korupcji, co oczywiście wcale nie znaczy, że ją samą zwalczyła.
Zachęcam, aby obliczając chińskie miliardy, popatrzeć życzliwym okiem za wschodnią granicę.