Moja mała ojczyzna (podwarszawska gmina) nabrała ostatnio kolorów. Do boju o władzę ruszyło kilkanaście komitetów wyborczych i sądząc po mnogości plakatów – setki kandydatów. Naprawdę jest z czego wybierać, naliczyłem przynajmniej 6 kandydatów na wójta. Ale po kolei.

REKLAMA
Pani Borzymowska zachęca do głosowania zwracając się bezpośrednio do mnie: "My, mieszkańcy". Pan Jarzyna mówi, że pod jego rządami "porządni mieszkańcy będą mieć praworządnego wójta", a to wszystko będzie miało miejsce "w dobrej gminie". Z kolei pan Rajski zamierza być "zawsze z mieszkańcami", Bryksa to "odwaga i wiarygodność", Nowak to "Twój człowiek w powiecie", a Zawadzka obiecuje "zmiany na lepsze". Nie wspomnę oczywiście tych, którzy chcą być "solidarni ze mną" i "zawsze ze mną", ale pod jednym warunkiem – kiedy oddam im swój głos. Co ciekawe, na plakatach widać tylko dwie partie, i to głównie w wyborach do powiatu. Są to PiS i PO.
Do agitacji wyborczej najszczerzej podszedł urzędujący wójt i kandydująca na radną niejaka pani Powichrowska. Nic nie obiecują, tylko piszą na plakatach "głosuj na mnie".
Sądząc po ilości plakatów, jakości druku oraz użytej kolorystyki, zawodowstwo sięgnęło gminy. Trochę gorzej z rozumem.