Dziwne to były wybory. Dwa dni po ich zakończeniu wciąż nieznane są dwa podstawowe fakty: kto wygrał i kto przegrał?
REKLAMA
Na pierwszy rzut oka wygrało PiS, ale to dość mylne wrażenie. Wiemy już, że raz zdobytej władzy Platforma łatwo nie odda. Będzie rządzić dalej, tyle, że przy użyciu silniejszego PSL-u. Wyborów nie wygrała też PO, bo wynik ma słaby, ale - jak mówią sami działacze - "odrobi dużo w II turze (?), a na pewno w wyborach parlamentarnych".
Teoretycznie wygląda więc na to, że zwycięzcą może być PSL. Ich wynik wychodzi bowiem poza średnią notowań i ostatnich wyborów. Dostali jednak prawie tyle samo głosów co 4 lata temu, więc w sumie co to za zwycięzca…
Z niektórych wypowiedzi aktywistów SLD wynika, że i ta partia czuje się dość zwycięska. Dziwne to, bo im bardziej Sojusz jednoczy lewicę, tym dostaje mniej głosów, żeby nie wspomnieć o mandatach…
O innych ugrupowaniach przez wrodzoną skromność nie napiszę.
Jesteśmy zatem jedynym krajem na świecie, w którym nie dość, że nie policzono głosów 2 dni po zamknięciu urn, to nie wiadomo kto wygrał.
Aha! Jednak jest zwycięzca! Gdy Donald Tusk czule żegnał się ze swoją partią, z czarującym uśmiechem ogłosił, że lubił wygrywać i do końca wygrywał. No to chyba tym razem, wyjeżdżając, wygrał naprawdę.
