O autorze
Piszę bloga, aby się wygadać. My politycy jesteśmy zaprojektowani do tego, by mówić. Zwykle piszę o oczywistych oczywistościach, których nie dostrzegają inni.

Julia wkracza do wyborów

Nie, tym razem nie będzie o Julii Tymoszenko i Ukrainie. Do wyborów amerykańskich wkroczyła inna Julia. A mówiąc precyzyjniej 12 Julii. Tyle właśnie wizerunków kobiet w wieku od 3 do 67 lat zawiera historia życia Julii (The Life of Julia), którą przedstawia wyborcom Barack Obama.


Śledząc poszczególne obrazy na białym tle można dowiedzieć się, w jaki sposób dobry prezydent Obama ułatwia kobietom życie. Poniżej, na ciemnym, dowiadujemy się, jak Mitt Romney chce to życie utrudnić.

Opisana kreskówka pokazuje, jak "kwestia kobieca" jest ważna w tej kampanii. Oglądając amerykańską telewizję dochodzę do wniosku, że tegoroczne wybory prezydenckie rozstrzygną się właśnie wśród kobiet i młodzieży. Wczoraj Mitt Romney w towarzystwie małżonki odwiedził przedsiębiorcze panie w Wirginii. Dziś rano prezydent Obama w tym samym stanie, w Arlington, będzie rozmawiał z nastolatkami (głosującymi) o ułatwieniach kredytowych dla ich edukacji. Można powiedzieć – jeden i drugi obrazek bardzo socjalistyczny.

Mitt Romney podchodzi do kampanii bardzo poważnie. Wydał już ponad 46 milionów dolarów na 81 tysięcy wyborczych spotów, prowadząc bratobójczą walkę w prawyborach. Ma dużo pieniędzy – stara ekipa Busha (Karl Rove) zadbała o to. Obama przystępuje do kampanii dopiero teraz. Do tej pory nie musiał walczyć. Obecny był na ekranie jako prezydent, ale i tak opublikował 24 tysiące płatnych ogłoszeń.

W ogóle, gdyby zostawić tradycyjną kampanię i zaufać tylko społeczności ćwierkającej, to Obama wygrałby wybory już w zeszłym tygodniu. W tym tylko czasie na jego wpisy zareagowało ponad 200 tysięcy osób, a na Romneya zaledwie 134 tysiące.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...