Oj dzieje się na świecie, dzieje. Waszyngton gościł do wczoraj przywódców grupy G8. Niby w cieniu, ale tak naprawdę na celowniku mediów były partnerki (poprawnie pierwsi partnerzy), które realizowały swój program.

REKLAMA
Oj dzieje się na świecie, dzieje. Waszyngton gościł do wczoraj przywódców grupy G8. Niby w cieniu, ale tak naprawdę na celowniku mediów były partnerki (poprawnie pierwsi partnerzy), które realizowały swój program.
Michelle Obama zaprosiła gości do zwiedzenia Białego Domu. Stawili się licznie i było co podziwiać. Gospodyni w purpurowej sukni bez ramion, Valérie Trierweiler na wysokich obcasach w obcisłej czarnej sukni, dalej żakiety, stroje biznesowe. Kiecki (czerwone, białe, szare), obowiązkowo tuż nad kolano!
Wycieczkę pełną historii Stanów Zjednoczonych i europejskich akcentów (francuski kandelabr w Pokoju Wschodnim) zakończył lunch. Jak przystało na skromne czasy i ekologiczne trendy, szef kuchni Jose Andres skupił się na produktach z przydomowego ogródka. Wzbogacił menu jedynie rybą z Maryland i truskawkami z Virginii. Podobno smakowało.
Czytając te sielankowe relacje czegoś mi brakowało - gdzie mąż pani kanclerz? Profesor Joachim Sauer nie uczestniczył w wydarzeniu. Nie wiadomo dlaczego. Może warto, aby organizacje walczące o równouprawnienie płci zajęły się tym karygodnym faktem.