To był dzień! Futbol tak nie potrafił zjednoczyć Polaków jak wpadka Baracka Obamy. Prezydent Stanów Zjednoczonych przemówił i poszedł spać, a my odkryliśmy jego słowa i przez 6 godzin trwał w Polsce festiwal potępienia słów amerykańskiego przywódcy.

REKLAMA
Zaczęło się niewinnie od twittera ministra spraw zagranicznych, potem zahuczało w porannym paśmie od oburzonych polityków. Premier zapowiedział swój występ jako danie główne i słowa dotrzymał. W przejmującym oświadczeniu odniósł się do ignorancji, niewiedzy i złej woli, które prowadzą do "wypaczania historii". Błyskawicznie zareagował też prezes Kaczyński, który dorzucił ważną myśl o upadku polskiej polityki zagranicznej. Tymczasem w powietrzu wisiała bomba… Prezydent Komorowski wysłał list o utajnionej jeszcze treści do swojego odpowiednika! Robiło się naprawdę gorąco! Na szczęście z belwederskiego ogrodu popłynęły słowa pojednawcze. W skrócie – Barack, jesteś fajnym facetem, coś ci się pomyliło, chodź, wspólnie naprawimy ten błąd.
Wyobrażam sobie poranne wejście prezydenta Obamy do Gabinetu Owalnego, gdy zobaczył biurko uginające się od briefingów, stanowisk, żądań przeprosin, itd., itd. Zareagował w sposób nowoczesny, adekwatny do kryzysu i już po kilku godzinach rzecznik prasowy Białego Domu, Jay Carney, w czasie codziennej, rutynowej konferencji, zapytany o spodziewaną reakcję prezydenta, odpowiedział w miejscowym języku: Oj tam, oj tam! Prezydent się przejęzyczył i w ogóle nie ma o czym gadać.
Może u nich nie ma o czym gadać, ale u nas jest! Pozostajemy, jak wiele razy w historii bywało, z poczuciem krzywdy i urażonej dumy. Co więc robić? Jak żyć? Jest kilka pomysłów.
1. Można oddać Obamie order Karskiego. Tylko nie ma kto tego zrobić, bo prof. Rotfeld miał pełnomocnictwo do odebrania medalu, a nie zwrotu.
2. Można złożyć zawiadomienie do polskiej prokuratury. Efekt będzie żaden, ale przez kilka lat coś się będzie działo.
3. Można nałożyć sankcje na Stany Zjednoczone i wezwać sojuszników z Unii Europejskiej do bojkotu tego kraju (podobnie jak mistrzostw piłkarskich).
4. W końcu – last but not least – pozostaje Polonia. Jeśli pierwszy raz w historii by się zmobilizowała i poszła do wyborów, na pewno Obama by przegrał.
Tak więc mamy 6 godzin, dokąd ci w Waszyngtonie się nie obudzą, aby wziąć się do roboty i przeprowadzić kontratak!
Mówiąc poważnie – i prezydent, i premier popełnili szkolne błędy. Jeśli zabiera się osobiście głos w takiej sprawie, trzeba mieć pewność, jaka będzie reakcja partnera.