"Solidarna Polska" zorganizowała dziś w Brukseli obronę TV Trwam w sposób profesjonalny i z użyciem niemałego nakładu sił. Było wszystko – telebimy, projekcje komputerowe, transmisje na żywo, zwolennicy z całej Polski. Był też dyrektor Tadeusz Rydzyk, który pojawił się w towarzystwie czołówki przedstawicieli mediów pisowskich, że wspomnę tylko kilka nazwisk: Pospieszalski, Wildstein, Ziemkiewicz, Gargas i Karnowski. Z polityków brylowali Ziobro i Kurski. Na sali pojawiła się też Beata Kempa oraz Elżbieta Kruk z PiS-u (chociaż w Brukseli przebywali też dziś inni działacze tej partii: Hofman, Błaszczak i Suski). Spoza rodziny w wysłuchaniu uczestniczyłem ja i Lena Kolarska-Bobińska (PO). Wszyscy zostaliśmy powitani w sposób życzliwy.

REKLAMA
Później nastąpiły przemówienia, z których jasno wynikało, że w Polsce nie ma wolności mediów, a TV Trwam nie dostała ostatniej koncesji w wyniku dyspozycji politycznej. Ton przemawiających był taki, że gdyby zamienić słowo "Polska" na "Białoruś", to też by wszystko pasowało do schematu. Jako ostatni przemówił dyrektor Rydzyk, który – chcąc nie chcąc – podsumował dyskusję. Wynikało z niej jasno, że jego instytucji dzieje się krzywda. Patrząc na mnie przywołał historię swej pierwszej ogólnopolskiej koncesji radiowej (1994). Wspomniał, że wtedy nawet tak zróżnicowana Rada "z obecnym tutaj posłem Siwcem" nie miała problemu, aby podjąć korzystną dla nadawcy decyzję.
Pragnę w tym miejscu odpowiedzieć, bo formuła spotkania nie dała mi szansy na zabranie głosu.
Wtedy, 18 lat temu, nadawca reprezentujący Radio Maryja, po napomnieniach Krajowej Rady, zmodyfikował swój wniosek, ujawnił źródła finansowania i w efekcie jednomyślnie koncesję dostał. Zachęcam, aby TV Trwam sięgnęła do tych doświadczeń. W kolejnym postępowaniu koncesyjnym, już za rok, trzeba pokazać kwotę ok. 7 milionów złotych, gwarantowaną przez bank lub jakąś instytucję finansową. Słowo honoru nie wystarczy, podobnie jak nie wystarczyło wtedy. Nadawca może liczyć na życzliwość Krajowej Rady, bo poza kasą, nie ma przeszkód, aby mógł nadawać na multipleksie.
Aha! Doradzam też respektowanie decyzji Rady dotyczącej zakazu uprawiania niedozwolonej reklamy. Wszak telewizja i radio mają status nadawcy społecznego, z którego wynika wprost zakaz publikowania reklam, nawet własnej uczelni. I wtedy nic już nie stanie na przeszkodzie, aby otrzymać koncesję.
Tylko jak wtedy zająć czas tysiącom zwolenników, którzy nie będą mieli po co przyjeżdżać do Brukseli? Chyba, że na piwo…