O autorze
Piszę bloga, aby się wygadać. My politycy jesteśmy zaprojektowani do tego, by mówić. Zwykle piszę o oczywistych oczywistościach, których nie dostrzegają inni.

W dobrym kierunku, ale tylko pół kroku

Grono dostojnych ukraińskich polityków i intelektualistów skierowało do Polaków (pobratymców) przesłanie. Jego lektura wskazuje, że dość różni ludzie pokonali kolejną barierę, aby zrozumieć, co dzieli Polaków i ich naród.


Gdy czytam listę podpisanych i widzę byłego prezydenta Juszczenkę, byłego ambasadora w RP Dmytro Pawłyczkę, to serce rośnie – proszą o wybaczenie za popełnione zbrodnie. Przypomnę, że Juszczenko uhonorował Stepana Banderę tytułem bohatera Ukrainy, a Pawłyczko robił wiele, żeby zamiast o 60. rocznicy zbrodni wołyńskiej mówić o "wydarzeniach". Ale cóż tam. Czasy się zmieniają i ludzie też.


Autorzy dokumentu piszą słowa szlachetne i potrzebne. Nie ustrzegli się jednak kilku mielizn. Nigdzie z tekstu nie wynika, kto tak naprawdę rozpoczął zbrodnię. Co prawda "proszą o przebaczenie", ale "tak samo przebaczają zbrodnie i krzywdy uczynione im".

Dziwnie też brzmi postulat że "polska myśl winna w pełni uznać samodzielność ukraińskiej tradycji narodowej jako sprawiedliwej i godnej szacunku walki o własną państwowość i niepodległość." Co autorzy mają na myśli? Chmielnickiego, Petlurę, wybitnych synów Kościołów, a może Banderę i SS Galizien?


Nie da się w tak ogólnych sformułowaniach opisać prawdy, mając nawet dobre intencje.

W innym miejscu sygnatariusze uczciwie zauważają:

"Największym złem w naszych stosunkach była nierówność wynikająca z braku państwa ukraińskiego. Katastrofa ukraińskiej państwowości prowadziła do ruiny państwowości polskiej. Ta reguła to tragiczny aksjomat stosunków między Ukrainą a Polską. Państwo ukraińskie stoi jeszcze przed zadaniem pełnego sformułowania swego całościowego i godnego stosunku do doświadczeń, jakie przeszliśmy, ich przyczyn, a także własnej odpowiedzialności za przeszłość i przyszłość."

Tak, to jest klucz do zbliżenia, podobnie jak rzetelnie opisana rola Moskwy w naszej historii.

Pisząc te słowa wspominam długie negocjacje, jakie prowadziłem z Wołodymirem Horbulinem, szefem tamtejszego BBN. Redagowaliśmy deklarację o pojednaniu Polaków i Ukraińców, jaką podpisali prezydenci Kuczma i Kwaśniewski w Kijowie w 1997 roku. Wszystko szło dobrze, aż dotarliśmy do Wołynia. Wtedy Ukraińcom nie mieściło się w głowie, żeby w dokumencie umieścić słowo "krew"... Kilka lat później, w roku 2003, choć nie bez zgrzytów, obaj prezydenci odsłonili stosowny pomnik, a w Pawliwce na Ukrainie, wobec głów państw, padły słowa prawdy o zbrodni. Z ust ofiary.

Czekam, aż Polska i Ukraina wspólnie napiszą na temat Wołynia podręcznik. Czekam na działanie parlamentów, rządów i prezydentów. W pojedynkę można pojednać się tylko ze sobą.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
MamaDu 0 0"Moja córka żyła 70 minut". Gest mamy po śmierci dziecka poruszył ludzi na całym świecie
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!
HYDEPARK 0 0Amatorzy często trenują tak ostro jak zawodowcy. Różnica często się zaciera
0 0Święta to czas (u)dawania. Tomasz Kot w poruszającym spocie, daje cenną lekcję
0 0"Chodziło o to, by mężczyźni odzyskali godność". Tomasz Raczek szczerze o zamknięciu "Playboya"
0 0Była pierwszą polską influencerką, kochała kobiety i seks. Łempicka to dziś ikona