Mnogość unijnych szczytów, zarówno szefów państw i rządów oraz tych ministerialnych, zaczyna męczyć europejską opinię publiczną. Dawniej było tak, że szczyt o czymś decydował albo rozpoczynał kryzys. Teraz Unia Europejska zbiera się głównie po to, aby z całą pewnością ustalić jedną rzecz: datę następnego spotkania.

REKLAMA
Okazuje się, że przyczyną takiego dryfu nie jest jedynie materia obrad. Specjaliści z Brytyjskiego Towarzystwa Snu stwierdzili, że z ostatnich sześciu szczytów Rady Europejskiej trzy skończyły się o 4 nad ranem, a ostatni (29 czerwca) o 5! Nie lepiej jest z ministrami finansów, którzy regularnie kończą obrady po północy. Brytyjczycy przypominają, choć powinno to być powszechnie znane, że walka z naturalną sennością powoduje objawy podobne do tych odczuwanych podczas nadużywania alkoholu. Co gorsze, po północy osoby chętniej podejmują ryzykowne decyzje, nie mówiąc już o zdolnościach negocjacyjnych, które spadają do zera. Dzisiejszy szczyt zaczyna się więc już w południe, tak aby uniknąć opisanych zagrożeń.
Przedstawiona wyżej wiedza była zapewne znana włoskiemu premierowi, który przypuszczalnie w godzinach późnowieczornych podjął dramatyczną decyzję redukującą flotę służbowych samochodów z kierowcami o 20%. Tak więc z 7837 aut (Lancia i Alfa Romeo) wraz szoferami, pozostanie niewiele ponad 6000. Na to trzeba odwagi!
Tymczasem nasz premier na razie redukuje wpływy PSL-u. Nie wiadomo tylko, o ile procent…