Wkurzył mnie prezydent Gdańska Adamowicz, który powiedział, że: „Większość klientów OLT jest uwikłanych w aferę Amber Gold”. Mój stan ducha bierze się stąd, że szczerze mu współczuję. Był bowiem promotorem jednej i drugiej firmy, a dzisiaj próbuje według zasady odpowiedzialności zbiorowej, rozmyć swoją rolę w tym przedsięwzięciu. To bezczelność nazwać zakup biletów w liniach lotniczych uwikłaniem w sprawę Amber Gold. Podobnie mógłby powiedzieć o naiwnych, którzy zdeponowali swoje pieniądze w upadłej firmie. Adamowicz wzorem starego dowcipu mówi tak – nie ważne czy ukradł rower, czy jemu ukradziono, ważne, że jest zamieszany w kradzież roweru!
REKLAMA
Chciałbym wiedzieć kto brał kasę z Amber Gold. Obojętnie czy w postaci sponsoringu, umów zlecenie, czy jakiejkolwiek innej. Gorliwość z jaką grillowano młodego Tuska karze przypuszczać, że na pensyjkach mogło być więcej znanych nazwisk. Chciałbym wiedzieć jaki parasol formalny, nieformalny, ale ulokowany na wybrzeżu, pozwalał działać bezkarnie tyle lat panu Plichcie.
Wiemy, że część kasy (ile) poszła na remont kościoła, film o Wałęsie i wybieg dla gibonów w ZOO. Kto jeszcze, ile wziął i czy wzorem filmowców czuje się odpowiedzialny zwrócić pieniądze?
SLD proponuje, aby Prezydium Sejmu powołało komisję śledczą w tej sprawie. Nie grupa posłów, ale właśnie Prezydium. Sojusz zrzeka się również praw autorskich. Przykład Amber Gold pokazuje niedowład niezależnych instytucji działających w ramach tego samego państwa. Uwidacznia zupełny brak współpracy, nawet w ramach aktualnego prawa. Zobaczymy kto wniosek poprze.
