Zwykle pierwszą podróż do Brukseli po wakacjach odbywam samochodem. Oczywiście w sobotę lub niedzielę, bo tylko wtedy jest szansa w miarę sprawnie przejechać przez Niemcy. Sprawnie, czyli bez ciężarówek.

REKLAMA
Kilka obserwacji z trasy. Poraża porównanie między autostradami „Grabarczyka-Nowaka” i Kulczyka. Pan Nowak po uzyskaniu stanu przejezdności osiadł na laurach. Jedna trzecia ruchu na odcinku do Łodzi odbywa się na zwężonym pasie ruchu i nic się nie dzieje. Widok ten kontrastuje z końcówką A2. Wszystko dopięte jest tam na ostatni guzik.
W Niemczech na autostradach zobaczyć można wspaniale odremontowane stare samochody. Widać, że w niedzielę ludzie wsiadają do nich, aby się pokazać.
I ostatni obrazek. Na Zachód ciągną konwoje samochodów na brytyjskich numerach. Widać, że Polakom się poprawiło, bo auta znacznie lepsze, niż przed kilku laty. Potencjalnym podróżnikom, którzy dotrą do punktu opłat za autostradę, radzę wybierać kolejkę, gdzie stoją samochody z kierownicą po lewej stronie. „Anglicy” płacą dwa razy dłużej.
PS. Benzyna 95 niedługo będzie kosztować 2 euro. Wczorajsza cena z Holandii 1.86 euro.