Aż wstyd nie pisać o transferze Romana Giertycha lub Amber Gold. Co robić? Za 50 dni wybory na Ukrainie. Kilka drobnych faktów opisuje pejzaż ostatniej prostej.
REKLAMA
Opozycja postanowiła złożyć wniosek o odwołanie prezydenta Janukowycza zarzucając mu notoryczne łamanie konstytucji. W tej sprawie podpisało się 500 tysięcy Ukraińców. Szans na powodzenie nie mają żadnych, ale skutecznie dolali oliwy do ognia przedwyborczej walki.
Tymczasem na Ukrainie pracuje misja obserwacyjna ODiHR (Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka, Office for Democratic Institutions and Human Rights), która rejestruje nieprawidłowości trwającej kampanii. Niebawem poznamy jej cząstkowy raport, ale na razie nie słychać o większych naruszeniach prawa wyborczego.
Zupełnie niezauważone zostało wypuszczenie na wolność Walerija Iwaszczenko, byłego ministra obrony w rządzie Julii Tymoszenko. Kijowski sąd apelacyjny zamienił mu 5 lat więzienia na rok w zawieszeniu. Krok to mały, ale w dobrym kierunku, choć w tym samym czasie rozprawa kasacyjna byłej pani premier nie dała żadnych rezultatów.
Będzie miał co robić nowy ambasador Unii Europejskiej na Ukrainie, Jan Tombiński, który w miniony czwartek zaprezentował się przed komisją spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego. Wypadł nieźle, również od strony językowej. Ambasador rozpoczął biegle po niemiecku, ku zadowoleniu Niemców i konsternacji Brytyjczyków. Najlepiej szedł mu jednak francuski. O znajomości rosyjskiego i ukraińskiego załączona biografia nie mówiła nic.
Prezydium PE zadecydowało, że na Ukrainę pojedzie 15 posłów – powiększona misja. Będziemy mieć twardy orzech do zgryzienia, bo już dziś wiadomo, że stawką jest nie tyle to, kto wygra, ile sposób przeprowadzenia wyborów. Jeśli będą wolne i uczciwe, pojawi się szansa na powrót do dyskusji o stowarzyszeniu z UE. Jeśli nie, wtedy bramy Kremla będą stały przed Kijowem otworem.
A jeśli nie będzie ani tak, ani tak? Szefowa opozycji odsiaduje wyrok, ale jej partia walczy w wyborach. Nie jest to malowana opozycja naznaczona przez władzę. Walka więc toczy się na serio. Tak samo jak zupełnie poważnie Partia Regionów zmobilizowała olbrzymi elektorat. Czy więc zagraniczni obserwatorzy w przypadku nie stwierdzenia większych kantów i zwycięstwa Partii Regionów będą mieli odwagę powiedzieć, że generalnie było w porządku?
No cóż, 50 dni to wystarczająco dużo, aby sporo naprawić, ale zepsuć też można wszystko.
PS "7 Dzień Tygodnia" – w niedzielę rano (tuż po 9) zapraszam do słuchania programu Moniki Olejnik w Radiu ZET!
