Przyroda jest nieubłagana, nie cierpi próżni. Od jakiegoś czasu widać wyraźnie, że popyt na mądre głowy w mediach znacznie przewyższa podaż. Sytuację tę skomplikował wysyp portali i blogerów. Portale potrzebują nowych tekstów, a blogerzy produkują je na potęgę. Tu się jakoś jeszcze bilansuje - lubię je czytać, są pełne, wyważone. Do niczego nie zobowiązują, nie tak jak polityczne bicie piany.
REKLAMA
Dużo gorzej jest w gazetach. Ileż razy można zadać te same pytania temu samemu facetowi? Żurnaliści znaleźli już i na to sposób – rozmawiają sami ze sobą, jak np. Najsztub z Żakowskim, albo eksploatują wirtualnych polityków, ostatnio premiera Glińskiego. Niewykluczone, że inne partie zainspirowane sukcesem PiS-u w tej dziedzinie wysuną wkrótce swoich własnych premierów i znowu będzie z kim rozmawiać.
Podobna myśl musiała przyświecać ministrowi zdrowia, który kilka dni temu wyróżnił swym odznaczeniem poprzedniczkę, Ewę Kopacz. Oczekuje zapewne, że niebawem zostanie podobnie potraktowany przez swojego następcę. Być może pozostali ministrowie w rządzie Donalda Tuska popatrzą życzliwie na swych poprzedników? Najwyższa pora docenić za zasługi w edukacji minister Hall czy Cezarego Grabarczyka za autostrady.
Wszystko to razem powoduje poprawę samopoczucia społeczeństwa. Wreszcie bowiem na łamach jest więcej sukcesów i dobrych wiadomości!
