Można by powiedzieć – nareszcie! Nareszcie PiS zamierza wesprzeć w czymś rząd. I to w niebagatelnej sprawie, jaką jest następna perspektywa finansowa. W tym celu prezes Jarosław Kaczyński ma spotkać się z ambasadorami Unii Europejskiej i przedstawić im stanowisko swej partii. Prawie jak w europejskich demokracjach – w ważnej sprawie, gdy chodzi o długofalowy interes narodowy, rząd i opozycja występują wspólnie. Jest tylko jedno "ale": w jakiej konkretnej sprawie prezes chce poprzeć Donalda Tuska?

REKLAMA
Ze wstępnych zapowiedzi wynika, że zrobi to w przypadku zawetowania przez Polskę kwoty dofinansowania mniejszej niż 300 miliardów złotych. Jeśli tak ma wyglądać poparcie, to prezes tylko siebie ośmieszy. Po co więc taki gest?
Wiarygodność Prawa i Sprawiedliwości w Unii Europejskiej jest fatalna – powszechnie traktowane jest jako partia antyeuropejska, ale dziś to nie z Unią PiS ma problem, ale ze swoim partnerem w Parlamencie Europejskim – brytyjskimi konserwatystami. To oni są dzisiaj głównym problemem negocjacji budżetowych i w ogóle przyszłości Unii. Niedawna historia pokazuje, że ich wspólne ugrupowanie w PE – ECR – straciło dużo na znaczeniu dla Brytyjczyków. Polski partner, jakim był na początku PiS, jest dzisiaj zmniejszony o połowę i nie ma żadnego przełożenia na ich politykę. Z drugiej strony, dla PiS-u być w sojuszu z wielką i rządzącą partią, to coś bardzo ważnego. Boją się więc podskoczyć Brytyjczykom, a dziś akurat to by się Polsce przydało.