No to mamy erupcję. Erupcję nacjonalizmu, skrajnej prawicy, a niektórzy mówią wprost – tendencji faszystowskich. Trzeba było jednego marszu w stolicy. Marszu legalnego, z niewielką ilością burd. Marszu, na którym młodzież spod licznych prawicowych sztandarów mogła się wygadać.
REKLAMA
SLD sensownie proponuje delegalizację tych, co chcą podpalić Polskę. Parlamentarna prawica dyskretnie milczy, ale ma prawdziwego stracha. Rządząca Platforma w ogóle nic nie mówi.
Przecieram oczy, gdy czytam wywiady takie jak dzisiejszy Romana Giertycha w Gazecie Wyborczej. Tenże mąż stanu w średnim wieku ostrzega przed ulicznym puczem w Polsce. Okazuje się, że za jego czasów, gdy dowodził Młodzieżą Wszechpolską, LPR-em, Farfałami i kimś tam jeszcze, "prąd uniwersalistyczny" zwyciężał w konfrontacji z "prądem nacjonalistycznym". A w ogóle to Giertych jest dziś gotowy tworzyć jakąś nową prawicę…
Internet jest od lat pełen treści, które objawiły się na wiecu. W licznych księgarenkach i punktach sprzedaży można kupować wydawnictwa, które głoszą to, co wszechpolacy na Agrykoli. Kibole na stadionach pokazują garbate nosy. I nic. Cisza. Do niedzieli zjawisko było marginalne i przez to niegroźne. Problem jest jednak poważny i ucieczka od niego oraz żadne strachy go nie rozwiążą. Oczekuję, że powstanie poważny front walki z polską ksenofobią, antysemityzmem i brakiem tolerancji. Wpychanie wszystkich do faszystowskiego obozu tylko ułatwi im obronę.
