Po sobotnim spotkaniu między SLD a Ruchem Palikota zapanowała kłopotliwa cisza. Gdzieś w tle brzmiały wypowiedziane w Sali Kolumnowej słowa, z których jasno wynikało, że istnieje obszar do współpracy. Wydawać by się mogło, że ten tydzień przyniesie jakieś sygnały. A cisza trwa.
REKLAMA
To, co piszę, dedykuję moim kolegom z partii, gdyż sądziłem, że kolejny ruch mógłby należeć do nas, jako partii starszej, bardziej doświadczonej.
Można wskazać wiele dziedzin, w których zmiana poglądów na temat wspólnej polityki mogła być bardzo użyteczna. Tak dla przykładu – sprawy europejskie, stosunek do budżetu, czy chociażby stosunek do ministra Gowina. Pozostają jeszcze wspólne okrzyki przy okazji wzruszających rocznic, ale to nie jest polityka.
Niezależnie od tego jak jest, przypominam, że uchylone drzwi to najgorszy stan, jaki można sobie wyobrazić. Stan ten wkurza tych, którzy chcieliby widzieć je zamknięte oraz tych, którzy myślą o otwarciu. Dodatkowo, w warunkach przeciągu, a wichry historii wieją, utrzymanie stanu uchylenia, bądź ponowne zatrzaśnięcie, wymaga wiele energii i bywa czasochłonne.
A ponowne otwarcie może się po prostu nie udać.
