W Polsce nie ma problemu, aby znaleźć aktora do roli: króla, dziwki, alfonsa, zdrajcy, faszysty "z gestapo", taksówkarza, szulera, złodzieja, lesbijki, no i licznych ubeków. Nie ma chętnych, aby zagrać prezydenta, przepraszam, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bo do roli Wałęsy też się chętny znalazł.
REKLAMA
Kolejny dowód na wyjątkowość kraju, nie, przepraszam, zmarłego prezydenta?
