Moje rozstanie z SLD wywołało różne reakcje. Od wrogości wewnątrz partii, po liczne wyrazy sympatii, często niezasłużonej, bo wynikającej z organicznej niechęci do SLD. W ciągu kilku dni Sojusz nie wykluczył wspólnych list na lewicy, a z tego co wiem, szef partii zabiega o kontakt z Aleksandrem Kwaśniewskim. Czyli można. Szkoda, że dopiero po moim wyjściu.
REKLAMA
Moja decyzja okazała się więc katalizatorem myślenia, które często przeplata się ze spekulacją – kto za tym stoi? Czasu trzeba, aby udowodnić, że nie stał nikt. Gdy rozważałem swoją decyzję, pytałem o opinię ludzi przyjaznych i zaufanych. Nie było żadnego przecieku. Tego też mi liczni zazdroszczą.
Janusz Palikot myśli intensywnie o tym, jak rozszerzyć formułę swej partii. Widzi te same "procenty" elektoratu, który niezbędny jest do myślenia o alternatywie dla PO i PiS-u. Ba! Mówi publicznie, że jest możliwa zmiana nazwy jego partii. Nigdy nie miałem i nie będę miał partii swojego imienia, ani żadnej innej. Domyślam się jednak, że niełatwo jest się pożegnać z własnym nazwiskiem na firmówkach i pieczątkach. Widać jest to jednak możliwe.
Polityka przyspieszyła w ostatnich dniach i coś się zaczęło dziać!
