O autorze
Piszę bloga, aby się wygadać. My politycy jesteśmy zaprojektowani do tego, by mówić. Zwykle piszę o oczywistych oczywistościach, których nie dostrzegają inni.

Rok Europy

Niby jak każdy od 2004 roku, ale ten będzie miał znaczenie wyjątkowe. Coś się stanie. Z grubsza wiadomo, że w obszarze finansów, podatków i gospodarki. To "coś" stworzy nową jakość integracji. Nową, wyższą, obiecującą dla uczestniczących, niebezpieczną dla outsiderów. Propozycje leżą na stole. Już wiadomo, że będą wprowadzane bez nowego traktatu, ale odwrotu nie ma.


Zmiany gospodarcze będą mieć olbrzymie znaczenie polityczne, gdyż są tacy, którzy chcą przy tej okazji wrócić do starej, dobrej "Europy Dziesięciu". Jak niebezpieczne byłoby to dla Polski, można sobie wyobrazić. Do tego pociągu nie wsiądziemy, ale odpowiednią polityką możemy doradzać maszynistom i wpływać na nowe oblicze, nowej Europy. Możemy przy okazji wykupić promesę na dobry bilet, czy – jak niektórzy jeszcze pamiętają – talon.


Samo nic się nie stanie. Aby nie utracić szansy, trzeba wykonać kilka ruchów.

Skonsolidować wszystkie proeuropejskie siły w polityce. Skonsolidować, to znaczy jasno określić cele i priorytety. Rząd, na którym spoczywa szczególna odpowiedzialność, winien zwrócić się o to poparcie do tych partii opozycyjnych, które chcą go poprzeć.


Skonsolidować społeczeństwo i wyborców wokół tego programu. Niech każdy konsoliduje swoich wyborców, ale razem musi powstać proeuropejski prąd, szczepiony na rydzykowe i pisowskie trutki.

Wybrać rozmowę, a nie PR-owskie sztuczki. To ostrzeżenie pod adresem PO, która marzy o tym, aby za wszelką cenę się wzmocnić. Również za cenę potencjalnych sojuszników.

Musi nastąpić mobilizacja w polityce proeuropejskiej tych, którzy stoją dzisiaj z bronią u nogi. Nie tylko wielkich, historycznych postaci, ale także młodych, przekonanych, że jest nieźle i tak zawsze być musi. Nic nie musi.

Mobilizacja ma służyć wzmocnieniu premiera. Trzeba go szturchać i popychać we właściwym kierunku, bo sam jest jakby pogubiony, a we własnych szeregach ma kilku Brutusów, którzy tylko czekają na dogodny moment.

Trzeba pokazać aktualne podziały i przypomnieć stare. Już raz, przy okazji referendum europejskiego, byliśmy niedaleko porażki. Tak, udało się zgromadzić niezbędną frekwencję i odpowiednie poparcie, ale wtedy, mimo przychylności Kościoła, papieża, większości partii politycznych i prezydenta, 1/4 społeczeństwa była przeciw. Podziały są stare, ale nie stałe. Niech więc ci, którzy plują na Unię Europejską, np. wtedy, gdy walczymy z brakiem tolerancji, powiedzą, że są gotowi przestać brać europejskie pieniądze. I niech to zrobią głośno. Tak się stanie tylko wtedy, gdy będziemy takie pytania im zadawać.


I na koniec rzecz pozornie techniczna. Nie będziemy występować pod hasłem "Hurraeuroentuzjastów". Musimy prezentować dużo liczb i argumentów. W sumie – wyrachowania. W sferze emocji łatwo wygrywa zły pieniądz. Przykład Smoleńska pokazuje jak łatwo wywołać złe uczucia.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Nie czuję się urażona". Ma 23 lata, działa w partii Korwina. Opowiada, jak traktowane są kobiety
0 0Idealny czas na dziecko nie istnieje. Zawsze znajdziesz jakąś wymówkę
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0"World of Fire" z Wichłacz i Kotem. Serial BBC pokazuje wojenny koszmar nie tylko Polaków
WYWIAD 0 0Mierzy 122 cm i znacie ją z "Mam talent". Opowiada, dlaczego w "Na Wspólnej" nie ma niskorosłych
0 0Meghan i Harry szczerzy do bólu. Wywiad poruszył Anglię, ale nie wszystkim się spodobał

POLECAMY

HYDEPARK 0 0Maciej Stuhr kończy 44 lata. I właśnie z tej okazji dał bardzo szczery wywiad
0 0Tak się rozjeżdża konkurencję. Po takiej zapowiedzi serwisu Disney+ Netflix może się bać