6 stycznia przypada setna rocznica urodzin Edwarda Gierka. Z tej okazji Sojusz Lewicy Demokratycznej chce, aby rok 2013 był rokiem jego imienia. Inicjatorzy będą mieć z tym projektem problem. W SLD dominują apologeci stanu wojennego, a Edward Gierek był jednym z najdłużej internowanych w tamtym okresie. Bez procesu przesiedział w więzieniu ponad rok w trudnych warunkach i zupełnie bez sensu. Generał Jaruzelski chciał pokazać, że w ówczesnych realiach sięga po więźniów z każdej półki.
REKLAMA
Nazwisko Edwarda Gierka w odniesieniu do PRL-u funkcjonuje w sposób zupełnie wyjątkowy. Ba! Dla wielu ludzi jest wręcz ikoną wszystkich pozytywnych skojarzeń z tamtym okresem. Powodów takiego stanu jest wiele, ale najważniejsze jest to, że towarzyszył mojemu pokoleniu w pierwszych latach dojrzałości. Studia, przyjaźnie, małżeństwo, ciekawa kultura. W końcu wyjazd na Zachód i powrót z "zakupami", tak, że dało się żyć przyzwoicie przez miesiąc za 30 dolarów po ich sprzedaży.
Nazwisko "Gierek" przetrwało przez lata jako marka polityczna. Szczególnie w Zagłębiu. Te tradycje kontynuuje do dziś jego syn, profesor Adam Gierek, znakomity specjalista w dziedzinie nauki, przemysłu i ochrony środowiska. W warunkach pełnej demokracji bez trudu zdobywał mandat senatora i dwukrotnie posła do Parlamentu Europejskiego. Ostatnio z drugiego miejsca, bo według SLD nie zasłużył na pierwsze.
"Gierek" funkcjonuje również jako brand handlowy. Szynka pod nazwą "Jak za Gierka" musi sprzedawać się naprawdę nieźle. Takiej dobrej nie było co prawda za czasów urzędowania I Sekretarza, ba!, takich wędlin wtedy nie było wcale i w ogóle się je "załatwiało" albo jeździło po nie na Śląsk.
Edwardowi Gierkowi pamięta się też to, że oddał władzę pokojowo i nie próbował rozpędzać siłą strajkujących robotników na Wybrzeżu.
Pomysł, aby akurat w tym roku przypinać się do dobrej pamięci o Gierku jest niedźwiedzią przysługą wykonaną wobec jego osoby. Za chwilę usłyszymy (i słusznie), że owszem, były sukcesy, ale za jego czasów ludzi zamykano za poglądy do więzień, że był Radom (mało pokojowy), że w Krakowie zginął Pyjas, a cenzura przez całą dekadę panowała nad polską kulturą.
Co gorsza, te fakty będą wspominać najbardziej zasłużeni dla polskich przemian w 1989 roku działacze Komitetu Obrony Robotników. Temperatury dodadzą młodzi harcownicy z PiS-u, których wtedy jeszcze co prawda na świecie nie było, ale przez ten fakt cierpią jeszcze bardziej. W ten sposób możemy sobie wyobrazić, że ostatnia, w miarę rzetelnie oceniana postać, zostanie utopiona w polskim bagienku.
Szkoda dobrej pamięci Edwarda Gierka.
