Parlament Europejski jest instytucją praktyczną. Tam, gdzie potrzebna jest większość, a nie trzeba stawiać sprawy na posiedzeniu plenarnym, decyduje tzw. Conference of Presidents. Pierwsze słowo jest jasne, a "presidents" to szefowie grup politycznych. Wiadomo, ile który ma szabel. Bez trudu więc na takim spotkaniu przewodniczący Parlamentu ocenia, które pomysły mają większość, a które nie. Tak będzie w przyszłym tygodniu w Strasburgu, gdy to grono spotka się Aleksandrem Kwaśniewskim i Patem Cox.

REKLAMA
Ich ukraińska misja trwa już kilka miesięcy i trzeba będzie zdecydować o jej kontynuacji. Gdybym miał opowiedzieć się za lub przeciw, mój werdykt byłby jasny – popieram jej kontynuowanie. Głównym argumentem jest fakt, że dwaj panowie stworzyli efektywny, kto wie czy nie ostatni, kanał komunikacji z władzami Ukrainy. Spotykają się regularnie na każdym szczeblu, od prezydenta począwszy. Stworzyli też rodzaj presji, która nie pozwala, aby "coś" tak po cichu, znienacka czy przez przypadek wydarzyło się Julii Tymoszenko i innym politykom osadzonym w więzieniach. W tym miejscu trzeba podkreślić, że w czasie ich misji uwolniono byłego ministra obrony Walerija Iwaszczenkę.
Na pytanie – Kiedy panowie doprowadzicie do uwolnienia byłej pani premier? – nie padnie żadna dobra odpowiedź. Mam coraz mniej przekonania, że ekipa Janukowycza chce ją uwolnić. Odwrotnie – jej sytuacja się pogorszyła. Julii Tymoszenko mają zostać postawione nowe zarzuty, tym razem o charakterze kryminalnym – zlecenie zabójstwa. W Kijowie mówi się, że ta gorliwość wynika z obaw przed werdyktem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu ws. pierwszego wyroku na panią premier, dotyczącego kontraktów gazowych. Władze ukraińskie zapowiedziały, że będą go respektować. Szukają więc innych powodów, aby tak szybko więzienia nie opuściła. Problem polega na tym, że na Zachodzie mało kto da wiarę dowodom zebranym przez "niezależnych" prokuratorów…
W tej sytuacji, gdy ciągle stawką jest podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, misja Kwaśniewski – Cox ma sens. Przynajmniej do listopadowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.