3/4 Europy i polskie media przyzwyczaiły się, że na naszym kontynencie rządzi prawica i że tak będzie zawsze. Doskonałą ilustracją tej tezy była ostatnia wizyta François Hollanda w Warszawie, która w polskich mediach przeszła niezauważona. No bo po co dmuchać w żagle francuskiego socjalisty? Jeszcze większy problem jest po wyborach na Słowacji. Robert Fico zdeklasował rywali i zdobył większość, która pozwoli mu rządzić samodzielnie.
REKLAMA
Gdy czytam dzisiejsze komentarze w prasie, to ręce opadają. Okazuje się, że Fico jest tak silny, że może rządzić jak Orban. Jest też populistą, bo zamierza mocniej opodatkować banki, a w ogóle mając 48 lat zdążył być za młodu komunistą! Gdzieś tam w tle można doczytać, że jest doktorem prawa, a gdy był premierem po raz pierwszy, nie zlikwidował żadnej liberalnej reformy w gospodarce i wprowadził swój kraj do strefy euro. Ale co tam! Fico jest przecież miłośnikiem luksusu i nosił drogie zegarki!
Jeśli sygnał, który płynie ze Słowacji, będzie tak odebrany nad Wisłą, to Polacy nigdy nie zrozumieją, co naprawdę wydarzyło się u naszych południowych sąsiadów. Fico zdefiniował lewicową receptę na kraj ogarnięty kryzysem i ludzie mu uwierzyli.
Ma Fico jeszcze jedną cechę, o której w Polsce się mało mówi. Jest lojalny wobec przyjaciół. Wszyscy posłowie do Parlamentu Europejskiego, którzy z nim współpracowali, potrafią mówić o nim wyłącznie dobrze. Nad Wisłą to się ostatnio nie udaje.
