Nie chcę psuć miłego nastroju w związku z budżetem europejskim. Uważam, że lepiej mieć długoletnią perspektywę niż jej nie mieć. Nie chciałbym też psuć radości ministrowi Sikorskiemu. Ratuje swoją głowę, bo to on półtora roku temu obiecywał w telewizyjnych spotach 300 miliardów. Dziś udowadnia na twitterze, że dostaniemy 301, a to przecież więcej niż jego obietnica. No właśnie. Tutaj należy się drobna kropelka dziegciu do tych beczek miodu, jakie niebawem rozleją się po mediach.
REKLAMA
Pytanie 1. Skoro wiemy, ile dostaniemy brutto, to może ktoś zechciałby obliczyć, ile to będzie netto? Wiadomo, że składki Polski są całkiem spore. Dopiero dotacja pomniejszona o naszą składkę pokaże realną pomoc ze strony Unii.
Pytanie 2. Podobno, a tak pisze "EUobserver", nowa perspektywa najeżona jest rabatami. Coś ekstra dostaną Francuzi, Niemcy. Wiadomo też, że pocięte zostały wydatki na transport, energię, internet, Galileo. Jak te cięcia wpłyną na polską gospodarkę?
Niech te pytania nie zakłócą nadchodzącej satysfakcji, a pozwolą lepiej przygotować się do zadania najtrudniejszego – sensownego wydania tych pieniędzy.
