Wszyscy wychwalają Pana Premiera, który ruszy w Polskę powiatową, aby pochylić się nad potrzebami lokalnych społeczności. Jak się domyślam, ma również obiecać, że europejskie pieniądze, które wywalczył, pomogą w rozwiązaniu ich problemów. Donald Tusk jest człowiekiem sprytnym, choć nie trudno ocenić plan polityczny, który stoi za tego typu wyjazdem. Chodzi o to, aby dobry, bogaty i posażny władca dał szansę wygadania się wszystkim, a niektórym umożliwił nawet zrealizowanie ich potrzeb.
REKLAMA
Panie Premierze, szkoda paliwa i Pańskiego czasu, bo dla zdefiniowania problemów Polski powiatowej, problemów cywilizacyjnych nie trzeba wcale wyjeżdżać z Warszawy. Wystarczy, by któryś z Pana urzędników dokonał analizy odrzuconych wniosków, bardzo często formułowanych dla Polski lokalnej. Potrzebuje ona obwodnic i pracy. Zachęcam, aby popatrzył Pan na mapę polskich dróg i zobaczył, gdzie trasy krajowe przecinają powiatowe miasteczka takie jak Gostyń, które jest rozjeżdżane. A podobnych przykładów są setki. Pieniądze na tego typu inwestycje mogą płynąć tylko z centrali.
Polsce powiatowej potrzeba też miejsc pracy. Dobrze by więc było, aby Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Wojewódzkie Urzędy Pracy wyciągnęły wnioski z poprzedniego okresu programowania i przeznaczyły więcej środków na rozwój mikroprzedsiębiorczości.
Chciałbym usłyszeć jak Pana rząd zamierza ustalić kryteria wydawania pieniędzy z UE tak, aby służyły modernizacji, innowacyjności i nowoczesności. Era chodników, krawężników i brukowanych ryneczków już się zakończyła. Co więc z punktu widzenia Polski XXI wieku chciałby Pan, aby do Polski powiatowej dotarło? Radzę jednak w tej sprawie więcej czytać, a mniej podróżować.
