W Strasburgu prawie wiosna. Jeszcze nie zielono, ale znacznie cieplej niż w Polsce. A w Parlamencie Europejskim dużo ognia.

REKLAMA
Pierwszym celem parlamentarnych piorunów padł Nicolas Sarkozy. Jego pomysł, że Francja może wystąpić ze strefy Schengen wywołał u jednych oburzenie, a u innych drwiny. Ba! Pojawił się nawet pomysł, że gdyby wprowadził kontrolę paszportów na granicy, wreszcie moglibyśmy (my, posłowie) nie jeździć do Strasburga, bo tych egzotycznych dokumentów mało kto w Unii używa!
Będzie grzmiało nad Białorusią i Kazachstanem. W tym drugim przypadku potępimy traktowanie opozycji. W grudniu zeszłego roku w zamieszkach zginęło tam 17 osób, a 110 zostało rannych. Po głowie dostanie też Izrael za likwidację palestyńskiej stacji telewizyjnej, choć w tym przypadku Parlament postępuje według najgorszych wzorców. Swoją wiedzę o wydarzeniach opiera bowiem wyłącznie na źródłach palestyńskich.
Tymczasem…
Życie pisze niespodziewane rozdziały do historii pt. "Europa walczy z ociepleniem klimatu". Od stycznia tego roku dyrektywa klimatyczna nakazuje traktować samoloty, które latają nad Europą, tak jak kominy emitujące CO2. Wszystko działa dobrze w odniesieniu do maszyn europejskich. Kłopoty zaczynają się, gdy rzecz dotyczy Rosji, Stanów Zjednoczonych i Chin. Oni po prostu nie chcą płacić. Nie mają jednak instrumentów, aby uniknąć "podatku", który nakłada Emission Trading System. Mogą nie latać, ale ten wariant nie wchodzi w rachubę. Bardzo oryginalnie zachował się w tej sytuacji nowy ambasador Chin przy UE, Pan Wu Hailong. Otóż poinformował, że Chińczycy zrezygnowali z zakupu 35 Airbusów A330, a zakup kolejnych 10 modeli A380 jest wysoce zagrożony. Oczywiście są to suwerenne decyzje przewoźników, a rząd nie ma z tym nic wspólnego!
Przykład ten pokazuje, jak łatwo Unia potrafi się zapędzić w ślepą uliczkę. Żeby to jeszcze pomogło na zmiany klimatyczne…